Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Tusk ogłasza zmiany w progu podatkowym. Czarnek wskazuje, że to PR i przypomina rozwiązanie PiS

Premier Donald Tusk poinformował o planach zmian w kwestii progu podatkowego. Propozycja zakłada podniesienie go ze 120 tys. do 130 tys. zł oraz 24-proc. stawkę PIT dla osób zarabiających od 130 do 150 tys. zł. Na pomysł zareagował wiceprezes PiS Przemysław Czarnek, który wskazał, że rozwiązanie proponowane przez jego partię pozwoli zaoszczędzić Polakom znacznie więcej pieniędzy.

W środę premier Donald Tusk poinformował na konferencji prasowej, że wraz z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim przygotował propozycje zmian podatkowych, które miałyby zacząć obowiązywać od 2027 r. Jak wynika z jego wypowiedzi, z tych propozycji w przyszłym roku miałoby skorzystać 3,5 mln podatników.

Chodzi przede wszystkim o podniesienie progu podatkowego do 130 tys. zł wobec obecnych 120 tys. zł. Ponadto, osoby zarabiające powyżej 130 tys. zł, ale mniej niż 150 tys. zł miałyby być objęte 24-proc. stawką podatku, a nie najwyższym 32-proc. podatkiem.

"Nie PR i kosmetyka, tylko realnie niższe podatki"

Propozycję szefa rządu skomentował kandydat na premiera z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek. - Tusk kombinuje i robi podatkową kosmetykę zamiast na poważnie zająć się sprawą. Ogłosił właśnie, że podobno będziemy mieli więcej w portfelu. Sprawdźmy więc, jak jest naprawdę... - stwierdził na platformie X.

Jak wskazał, przy 180 tys. zł podstawy opodatkowania w ramach propozycji rządu otrzymamy 3 600 zł oszczędności rocznie. Z kolei biorąc pod uwagę rozwiązania zaproponowane przez PiS wychodzi 12 000 zł. 

"Różnica? Aż 8 400 zł rocznie na korzyść propozycji PiS. Zamiast realnie obniżyć podatki, Tusk wymyśla kolejny próg – 24% już powyżej 130 tys. zł. My proponujemy konkretną ulgę: 12% aż do 180 tys. zł"

– podkreślił.

Czarnek zwrócił się bezpośrednio do rządu. - Jeżeli naprawdę chcecie zostawić Polakom więcej pieniędzy, poprzyjcie naszą propozycję. Nie PR i kosmetyka, tylko realnie niższe podatki - napisał.

"Obniżka przez podwyżkę"

Premier na konferencji przekazał, że jego propozycje to wielomiliardowe koszty, dlatego rząd proponuje podwyżki niektórych podatków. - Zaproponujemy podniesienie CIT-u z 19 do 22 proc. dla podmiotów osiągających roczne przychody przekraczające 50 mln euro, czyli 200 mln zł, oraz dla podatkowych grup kapitałowych, a więc tych osiągających największe przychody koncernów i dużych przedsiębiorstw - powiedział szef rządu.

Inne propozycje to: zwiększenie daniny solidarnościowej dla tych, którzy zarabiają ponad 1 mln zł rocznie do 5 proc. (czyli o 1 pkt proc.) oraz powrót do wcześniejszego limitu przychodów dla podatników ryczałtowych wynoszącego 250 tys. euro, czyli ok. 1 mln zł. Od 2021 r. obowiązuje wyższy niż dotychczas limit przychodów dla podatników ryczałtowych; wcześniej było to 250 tys. euro, a od 2021 r. jest to już 2 mln euro.

M.in. do tych podwyżek odniósł się rzecznik PiS Rafał Bochenek. Polityk ocenił, że "ewidentnie zbliża się się kampania wyborcza", gdyż Tusk ogłosił szumnie manewr księgowy zgodnie z zasadą: obniżka przez podwyżkę". 

Jak wskazał, "przedsiębiorcy tworzący miejsca pracy i prowadzący działalność w Polsce skutecznie będą nowymi podatkami z Polski wypychani; Polska traci konkurencyjność poprzez podwyżkę CiT i daniny solidarnościowej dla firm".

Ponadto zauważył, iż w przypadku rządowego rozwiązania "80 proc. pracujących Polaków będzie musiało obejść się smakiem" - Tusk mami wyborców kosmetycznymi zmianami TYLKO DLA CO 5- tego pracownika (wg. GUS w Polsce pracuje ponad 15 mln pracowników, a zmiany -kosmetyczne- dotyczą ok. 3 mln pracowników) - zaznaczył.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

NAJNOWSZE Polityka