Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Tusk krytykuje prezydenta, bo zatrzymał kolejny podatek. "Premier jest gospodarczym dyletantem"

Premier Donald Tusk skrytykował decyzję prezydenta o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Jak twierdzi szef rządu, dzięki niej "można było sfinansować tańsze paliwa na stacjach". Odpowiedział mu szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker, który wskazał, że Tusk "próbuje przekonać Polaków, że nałożenie nowego podatku na paliwa sprawi, iż ceny na stacjach spadną".

W piątek prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego (TK) w trybie kontroli prewencyjnej ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. W ocenie Nawrockiego jej przepisy łamią zasadę, zgodnie z którą prawo nie działa wstecz.

„Szokująca decyzja prezydenta Karola Nawrockiego. Zablokował ustawę, która pozwalała opodatkować gigantyczne zyski koncernów paliwowych, dzięki czemu można było sfinansować tańsze paliwa na naszych stacjach (program CPN). Pamiętajcie o tym przy dystrybutorach”

– napisał w sobotę premier na platformie X.

Kolejny podatek

Jeszcze tego samego dnia odpowiedział mu szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker. Według niego „od dawna wiadomo, że obecny premier jest gospodarczym dyletantem”, a teraz - jak napisał - „próbuje przekonać Polaków, że nałożenie nowego podatku na paliwa sprawi, iż ceny na stacjach spadną”.

Zamiast nakładać kolejne podatki, proszę obniżyć VAT i akcyzę, tak jak robił to rząd Prawa i Sprawiedliwości. To realnie obniża ceny, a nie przerzuca kolejne koszty na kierowców. Prezydent Karol Nawrocki uchronił Polaków przed rozwiązaniami, które mogły doprowadzić do rekordowych cen benzyny i oleju napędowego

– oznajmił.

Uzasadnienie prezydenta

Argumentując niepodpisanie wspomnianej ustawy prezydent, że istnieją wobec niej poważne wątpliwości konstytucyjne.

Prawo ma wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Oznacza to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną

– wskazał prezydent, cytowany w komunikacie.

Zaznaczył, że jedna z podstawowych gwarancji wolności w państwie prawa wyrażona jest w łacińskiej formule: Lex retro non agit, czyli prawo nie działa wstecz.

Wskazał, że ma również "obowiązek brać pod uwagę skutki tej ustawy dla portfeli polskich rodzin". - Po wygaśnięciu działań osłonowych tak zwanego CPN kierowcy odczuli już wzrost cen paliw. Dodatkowy podatek wynoszący aż 60 proc. podstawy opodatkowania zostanie w efekcie przerzucony na klientów stacji benzynowych. Rachunek zapłacą wtedy nie tylko kierowcy. Zapłacą rolnicy, transportowcy, małe przedsiębiorstwa, rodziny kupujące żywność, której cena zależy przecież również od kosztów przewozu - powiedział.

"Nowy podatek nie obniża cen paliwa. Na przede wszystkim dostarczyć pieniędzy do budżetu. Nie mogę zaakceptować sytuacji, w której próbę łatania finansów państwa przedstawia się obywatelom jako ochronę ich interesów, podczas gdy skutkiem będzie kolejna fala podwyżek. Niestety, wygląda na to że, rząd najpierw propagandowo obniżył ceny paliw a teraz postanowił Polakom wystawić za to rachunek"

– oznajmił.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka