Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Trudne pierwsze dni w pracy. Nowa rzecznik MSWiA nie miała łatwo. Tłumaczyć trzeba było kilka razy

Kolejne wpisy tłumaczące komunikat policji, a do tego jeszcze te dodatkowo tłumaczące sytuację - to jednak zbyt wiele jak na jedną prostą sprawę związaną z zatrzymaniem dwóch pijanych sprawców. Pierwsze dni pracy następczyni Jacka Dobrzyńskiego, która wcześniej komunikowała poczynania stołecznego ratusza, nie należały do najłatwiejszych.

Koordynowanie przekazu m.in. policji jest w gestii nowej rzecznik MSWiA. Karolina Gałecka, która w przeszłości pracowała w stołecznym ratuszu Rafała Trzaskowskiego zastąpiła Jacka Dobrzyńskiego.

Reklama

Już pierwszego dnia pracy służby komunikowały działania związane z pobiciem byłego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Kolejne informacje policji zbytnio się nie kleiły, na co musiała zareagować sama rzecznik.

Policja odtrąbiła sukces z zatrzymaniem sprawców napadu na polityka. Jak się później okazało, mężczyźni sami zgłosili się na komendę. Gałecka pisała o "imponującym działaniu", a politycy i dziennikarze umniejszali ten "sukces". Jej wpis doczekał się uwag internautów, w których wyjaśniono, że to nie "sprawne działania" doprowadziły dwóch mężczyzn na komisariat, ale ich własne nogi.

Dotknięci musieli się poczuć sami policjanci, skoro ich działania nie zostały docenione.

W mediach społecznościowych zaczęli tłumaczyć, że "zatrzymanie i stawienie się w jednostce Policji sprawców ataku nie było wyrazem dobrej woli z ich strony, ale efektem działań policjantów, którzy w toku czynności ustalili tożsamość napastników i ich miejsca zamieszkania. (...) w Siedlcach trwało przesłuchanie świadka, który skontaktował się z osobami podejrzewanymi i przekazał, że Policja zna tożsamość sprawców i będą zatrzymani".

"Policjanci wiedząc już kto stoi za atakiem na byłego ministra, znając tożsamość, miejsce zamieszkania i mając nagranie z przebiegu zdarzenia, skontaktowali się z ustalonymi mężczyznami i wezwali do stawiennictwa w jednostce Policji" - napisała podinsp. Katarzyna Kucharska, rzecznik mazowieckiej komendy. 35- i 39-latek zgłosili się na komisariat po konsultacji z prawnikiem.

Obaj byli nietrzeźwi i noc spędzili na policyjnym "dołku".

A obywatele zamiast jednego skoordynowanego komunikatu o działaniach służb, otrzymali kilka, z których każdy kolejny musiał uzupełniać ten poprzedni.

 

Źródło: niezalezna.pl, x.com
Reklama