Jak przekazał mec. Lewandowski, sąd odstąpił od wymierzenia oskarżonej kary, jednak zobowiązał "do podania wyroku do publicznej wiadomości oraz zapłaty nawiązki na rzecz jednego z hospicjów".
"W części zarzutów Sąd, które dotyczą innych kwestii (jak np. nielegalnego dostępu do akt), Sąd też stwierdził zniesławienie, ale zdaniem Sądu czyn nie jest społecznie szkodliwy w stopniu wyższym niż znikomy i postępowanie w tym zakresie umorzył"
– poinformował adwokat.
Jak podkreślił, Suchanow nie przedstawiła przed sądem "najmniejszego dowodu" na poparcie tez o jego rzekomych związkach z Rosją czy służbami rosyjskimi. - W zasadzie jej argumentacja była podobna do metod stosowanych w mediach społecznościowych, czyli stosowania insynuacji czy nielogicznych nadinterpretacji - dodał.
Mec. Lewandowski wskazuje, że wyrok nie jest prawomocny. Po zapoznaniu się z jego uzasadnieniem podejmie decyzję czy będzie składał apelację i domagał się orzeczenia wobec Suchanow kary w instancji odwoławczej.
Zarzucała rosyjskie wpływy - sama uczestniczyła w skandalu
O Klementynie Suchanow ostatnio było głośno w związku z gigantycznym skandalem wokół przemycania migrantów. W maju 2025 r. Telewizja Republika ujawniła korespondencję sugerującą powiązania aktywistki z siatką przemytników migrantów na granicy polsko-białoruskiej. Dokumenty wskazywały, że aktywistka oferowała wsparcie logistyczne i kontakty.
Sprawa wywołała ogromne oburzenie, szczególnie, iż Suchanow zasiadała wówczas jako ekspertka zarówno w komisji ds. rzekomych represji za rządów PiS, jak i komisji... ds. wpływów rosyjskich i białoruskich w latach 2004–2024 szefa SKW Jarosława Stróżyka.
Ostatecznie komisja Stróżyka pracowała zaledwie rok. W sierpniu ub.r. zlikwidował ją premier Donald Tusk. Trzy miesiące później Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego odmówiła Suchanow poświadczenia bezpieczeństwa, co - jak informowaliśmy - de facto kończyło jej pracę w komisji powołanej do badania "represji" wobec opozycji w latach 2015–2023.