Pierwsze czytanie projektu budżetu na 2027 r. odbędzie się na posiedzeniu Sejmu w dniach 6-9 października, a ustawa zostanie uchwalona 4 grudnia - przewiduje przyjęty w środę przez sejmową Komisję Finansów Publicznych harmonogram prac nad projektem przeszłorocznego budżetu.
Zaplanowano, że wydatki budżetu w 2027 r. wyniosą 977,6 mld zł, dochody 695 mld zł, tym samym deficyt budżetu nie przekroczy 282,6 mld zł.
O finansach publicznych mówił w wieczornej rozmowie w Telewizji Republika Jacek Sasin, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości.
- Od 25 lat nie było tak niskiej oceny wiarygodności finansowej Polski. Dzieje się coś bardzo niepokojącego. Zmierzamy ku bankructwu. Każdego roku mamy niemal 300-miliardowy deficyt. Bilion długu publicznego po trzech latach rządu to bardzo groźne wartości, które grożą bankructwem w niedalekiej przyszłości. Trzeba ten deficyt zmniejszać
- podkreślił.
Jak mówił, „trzeba w końcu zrobić coś ze ściągalnością danin, które dziś są i funkcjonują, a nie dokładać nowe”. - Ściągalność jest na bardzo niskim poziomie - nawet o kilkadziesiąt miliardów złotych niższa niż zakładano. To dotyczy przede wszystkim wielkich koncernów. Aparat skarbowy tego rządu nie potrafi skutecznie tego podatku ściągnąć - wytykał.
- Nie może brakować pieniędzy na wspieranie społeczeństwa wtedy, kiedy jest kryzys. Nam nie brakowało, gdy trzeba było uruchomić tarcze antycovidowe, uruchomić dopłaty dla przedsiębiorców, którzy ratowali się przed upadkiem. Dopłacaliśmy do gazu, do węgla, do paliwa. Dziś takich programów nie ma, bo jest fatalna dziura budżetowa. I to wasz dorobek, nikogo innego
- podsumował Sasin.