Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Teść wiceministra sprawiedliwości ukrywał zyski z lichwy. Gotówka w reklamówkach i brak pokwitowań

Piotr Gajewski, teść wiceministra sprawiedliwości Arkadiusza Myrchy i ojciec posłanki PO Kingi Gajewskiej, przez lata prowadził niezarejestrowaną działalność pożyczkową. „Gazeta Polska” dotarła do akt sądowych obnażających wstrząsający proceder: gotówka w reklamówkach, weksle in blanco i gigantyczne zyski ukrywane przed fiskusem. Poznaj kulisy finansowego zaplecza prominentnej rodziny politycznej. Cały tekst w najnowszym numerze tygodnika!

Autor:

Sprawa, która rzuca zupełnie nowe światło na majątek rodziny polityków koalicji rządzącej, toczyła się przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Piotr Gajewski domagał się w niej ponad 213 tys. zł z weksla in blanco. Przed obliczem wymiaru sprawiedliwości kreował się na zamożnego jubilera, który pożyczał pieniądze znajomym zaledwie „sporadycznie, 3–5 razy”. Sąd nie dał jednak wiary tej narracji. W uzasadnieniu wyroku wprost stwierdzono, że powód „prowadził aktywną działalność polegającą na udzielaniu pożyczek innym osobom, zabezpieczonych hipotecznie”. Uznano, że robił to w sposób zorganizowany i stały, co ostatecznie „neguje możliwość kwalifikowania ich jako okazjonalnych i grzecznościowych”.

Skala tego zjawiska jest porażająca. W księgach wieczystych na rzecz powoda wpisywano hipoteki opiewające na setki tysięcy, a nawet miliony złotych (w tym m.in. na 2 mln zł i 2,2 mln zł). Same metody działania przypominały raczej ponure realia dzikiego kapitalizmu lat 90. niż transparentny biznes.

Gajewski przyznał się do przynoszenia na spotkania gotówki wyciąganej z nieprzezroczystej reklamówki. Dłużnicy spłacali krocie, nie dostając w zamian żadnych pokwitowań. Co więcej, ojciec posłanki pod przysięgą rozbrajająco szczerze wyznał, że swoich interesów nie zgłaszał do urzędu skarbowego, tłumacząc, że były to jego „prywatne pieniądze”.

Z akt wyłania się również pełen grozy obraz relacji z dłużnikami. Świadkowie mówili o panującej atmosferze strachu, a jeden z nich, zapytany o fizyczne ataki ze strony powoda, zeznał, że w jego ocenie są to „sprawy normalne”. Zastanawiające jest też nagłe wstrzymanie egzekucji długów na przełomie 2014 i 2015 roku. Według głównego dłużnika nastąpiło wtedy „wyciszenie” interesów prowadzonych „na pograniczu czarnego rynku i czarnej strefy”, aby nie szkodzić rozkręcającej się kampanii wyborczej Kingi Gajewskiej. W tle pozostaje sam wiceminister Myrcha, który otrzymał od teścia dom w darowiźnie, a w przeszłości był wspólnikiem kancelarii obsługującej firmę pożyczkową oskarżaną przez śledczych o lichwę mieszkaniową.

Jak dokładnie omijano przepisy antylichwiarskie i sztucznie zawyżano długi? Jakie jeszcze tajemnice kryją dokumenty sądowe? Przeczytaj pełne, wstrząsające śledztwo Grzegorza Wierzchołowskiego i Joanny Grabarczyk. Cały artykuł znajdziesz wyłącznie w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”

Autor:

Źródło: Gazeta Polska, niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polityka