Jacek Najder, jako wiceminister spraw zagranicznych w rządzie PO-PSL, był jedną z centralnych postaci odpowiedzialnych za relacje z Rosją w czasach "resetu". Jego nazwisko nierozerwalnie wiąże się z serią haniebnych zaniechań i decyzji.
Błąd, za który musiał przepraszać
Najbardziej dramatycznym epizodem w karierze Jacka Najdera była jego rola w procesie identyfikacji ofiar katastrofy smoleńskiej. To on, jako ówczesny wiceszef MSZ, był w Moskwie i podpisał protokół identyfikacji ciała prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego. Jak się później okazało, identyfikacja była błędna. W październiku 2012 roku, gdy badania DNA potwierdziły, że w grobie prezydenta w Świątyni Opatrzności Bożej pochowano inną osobę, Najder publicznie przeprosił rodzinę. Tłumaczył się... ciężkimi warunkami pracy.
Szyfrogramy z fałszywą narracją
Działalność Najdera po 10 kwietnia 2010 roku to także przekazywanie szyfrogramów z informacjami pochodzącymi od strony rosyjskiej. To za jego pośrednictwem do Polski trafiały tezy, które później okazywały się elementami rosyjskiej dezinformacji. Jedną z nich była fałszywa informacja o obecności generała Andrzeja Błasika w kokpicie Tu-154M, co miało sugerować wywieranie presji na pilotów. Późniejsze analizy stenogramów nie potwierdziły tej wersji. Nazwisko Najdera pojawia się również w kontekście szyfrogramu z Moskwy w sprawie Achmeda Zakajewa, czeczeńskiego polityka, którego wydania domagała się Rosja. MSZ, w którym pracował wówczas Najder, brał aktywny udział w próbach dyskredytowania Zakajewa - na prośbę ludzi Ławrowa.
W czerwcu 2010 r. - dwa miesiące po Smoleńsku - Najder sporządził sprawozdanie, w którym mowa jest o dobrej woli Rosji wobec Polski. Czytamy w nim m.in.:
Haniebna narada z Ławrowem
Najbardziej jaskrawym przykładem uległości wobec Rosji była bezprecedensowa narada polskich ambasadorów zorganizowana 2 września 2010 roku w Warszawie. Gościem honorowym tego spotkania, poświęconego „Nowej erze stosunków Polska-Rosja”, był rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. Wygłosił on wykład dla szefów polskich placówek dyplomatycznych, co rosyjskie media określiły jako wydarzenie „dotąd niewyobrażalne”. Zdumiewający jest fakt, że to właśnie Jacek Najder miał pisać przemówienie dla ówczesnego szefa MSZ Radosława Sikorskiego na tę okazję.
Ówczesna opozycja nie miała złudzeń co do charakteru tego wydarzenia. Prof. Karol Karski z PiS komentował: „Co innego, gdyby był to przedstawiciel kraju wchodzącego w skład UE lub NATO, ale nie minister spraw zagranicznych państwa, które jest z przeciwstawnego bloku militarnego”. Z kolei prof. Ryszard Legutko określił decyzję Sikorskiego jako „nie do obrony” i „obraźliwą dla naszych ambasadorów”.
Dialog w cieniu uległości
Po grudniu 2010 roku Najder, wraz ze wspominanym już wiceministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Riabkowem, znanym jako kremlowski "jastrząb", prowadził tzw. dialog strategiczny w sprawach bezpieczeństwa. Chodziło dokładnie o polsko-rosyjskie "konsultacje robocze w dziedzinie polityki bezpieczeństwa".