Szpieg Paweł Rubcow został zwolniony z polskiego aresztu w ramach wymiany więźniów między krajami Zachodu a Rosją i w końcu lipca ubiegłego roku wyjechał z Polski, po czym na lotnisku witał go... Władimir Putin. Rubcow działał m.in. w naszym kraju, wykorzystując status dziennikarza (podawał się za Hiszpana Pablo Gonzaleza) do zbierania informacji na Ukrainie dla rosyjskich służb specjalnych, jego celem było też zdobycie zaufania opozycjonistów rosyjskich. W Polsce nawiązywał bliskie znajomości z kobietami, w tym z Magdaleną Ch., która jako dziennikarka brylowała na salonach, była również w siedzibie TVP w trakcie nielegalnego przejmowania mediów publicznych.
W sierpniu ubiegłego roku Prokurator z Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Lublinie skierował przeciwko Rubcowowi akt oskarżenia do warszawskiego Sądu Okręgowego. Ale od początku było jasne, że jest już za późno, bo szpiega nie ma w Polsce. Nikt jednak nie spodziewał się kolejnych wydarzeń w tej sprawie.
Sąd pyta władze o Rubcowa. Odpowiedzi - kuriozalne lub... żadne
Jak ujawnia dziś "Rzeczpospolita", proces Rubcowa stanął w miejscu, ponieważ... sąd nie może doprosić się ważnych informacji z Kancelarii Premiera.
Ale po kolei.

Do rozpoznania sprawy wylosowany został sędzia Paweł du Château. Wystąpił on do KPRM o informację o tym, na jakich warunkach szpieg został wydany Rosji. I tu zaczęły się schody, bo takich informacji sędzia od miesięcy nie może uzyskać.
W piśmie z KPRM do sądu, podpisanym przez dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego Małgorzatę Żochowską, wskazano, że... informacje w tej sprawie objęte są klauzulą "ściśle tajne". Przypomnijmy, że o informację występował sąd, a nie inny podmiot, a sędzia - z mocy prawa - ma dostęp do materiałów ściśle tajnych, więc bezproblemowo może je uzyskać. Mimo to, do sądu trafiła kuriozalna odpowiedź, a dokumenty wciąż nie zostały wydane.
To jednak nie koniec. Jak podaje "Rzeczpospolita", sąd zwrócił się też do MSZ i MON z pytaniem, jakie warunki formalnoprawne towarzyszyły wydaniu Rubcowa Rosji. Resorty Sikorskiego i Kosiniaka-Kamysza nie udzieliły jednak żadnej odpowiedzi. Z kolei Straż Graniczna, pytana o to czy Rubcow może przyjechać do Polski i na jakich zasadach, by stanąć przed sądem, odpisała podając ogólne zasady przekraczania granicy Polski. Odpowiedzi na pytanie sądu - nie było.
Ten sposób obiegu informacji spowodował chaos w postępowaniu sądowym. Sędzia du Château zawiesił je, po czym jego decyzję uchylił Sąd Apelacyjny w Warszawie. Z ostatnich informacji uzyskanych przez "Rzeczpospolitą" wynika, że kwestia zawieszenia postępowania będzie ponownie badana, a do KPRM trafiło kolejne pismo z prośbą o wyjaśnienia.
Co na to rządzący? Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych w KPRM, twierdzi, że sąd... posiada pełen dostęp do materiałów. Wygląda na to, że jedyna pewna informacja w tej sprawie to taka, iż rządzący oddali groźnego dla Polski rosyjskiego szpiega Władimirowi Putinowi.