W piątek marszałek Sejmu Szymon Hołownia potwierdził odniesienia medialne, mówiące o tym, że naciskano na niego, by wziął udział w zamachu stanu. "Wielokrotnie proponowano, czy sugerowano mi, czy byłbym gotowy przeprowadzić zamach stanu" – powiedział na antenie Polsat News. Jak dodał, sugestie te dotyczyły zablokowania lub opóźnienia ceremonii złożenia przysięgi przez nowo wybranego prezydenta Karola Nawrockiego. Marszałek podkreślił, że stanowczo odrzucił te propozycje.
Wczoraj podczas spotkania w Pabianicach, szef rządu, Donald Tusk, odniósł się do tej wypowiedzi.
- Pojawiły się pierwsze sygnały, że mogły być nieprawidłowości. Otrzymałem informację jednoznaczną, od marszałka Hołowni: cokolwiek wymyślicie, ja i tak zwołam Zgromadzenie Narodowe i zrobię zaprzysiężenie prezydenta Nawrockiego. Właściwie koniec dyskusji. Ja nie jestem marszałkiem Sejmu, nie zwołuję Zgromadzenia Narodowego
- powiedział Tusk.
Jego słowa wywołały jednak wiele komentarzy. Wypowiedź Tuska odczytano jako potwierdzenie nacisków na marszałka.
„Jeśli ktoś zmieni marszałka…” pic.twitter.com/PnE1CFWdk7
— Kamil Zaradkiewicz (@Zaradkiewicz_K) July 26, 2025
Hołownia tłumaczy
W sobotę po południu Hołownia na prywatnym koncie na Facebooku wyjaśnił, jakie były jego intencje, gdy mówił o „zamachu stanu”.
„Widzę, że jest potrzeba, więc wyjaśniam, że sformułowania »zamach stanu« użyłem we wczorajszym »Gościu Wydarzeń«, podobnie jak wielokrotnie wcześniej, nie w znaczeniu prawnym - co zresztą w rozmowie zostało wyraźnie podkreślone – a politycznej diagnozy, opisu sytuacji, w której dochodzi do poważnej destabilizacji państwa i podważenia zasad demokracji”
- napisał Hołownia.
Sędzia Sądu Najwyższego, prof. Kamil Zaradkiewicz, zaznaczył, że "zamach stanu to nie tylko czołgi na ulicach".
- Jest oczywiste, że nakłanianie do uniemożliwienia objęcia urzędu przez Prezydenta RP poprzez uniemożliwienie mu wypełnienia w dniu wyznaczonym przez przepisy (tj. 6 sierpnia) obowiązku warunkującego objęcie urzędu wyczerpuje znamiona podżegania do zamachu stanu w rozumieniu kodeksu karnego. Zamach stanu to nie tylko czołgi na ulicach, a od prawnej kwalifikacji nie jest adresat nakłaniania, lecz właściwe organy ochrony prawnej i sądy - wskazał.
Jest oczywiste, że nakłanianie do uniemożliwienia objęcia urzędu przez Prezydenta RP poprzez uniemożliwienie mu wypełnienia w dniu wyznaczonym przez przepisy (tj. 6 sierpnia) obowiązku warunkującego objęcie urzędu wyczerpuje znamiona podżegania do zamachu stanu w rozumieniu… pic.twitter.com/2QKbKTycmB
— Kamil Zaradkiewicz (@Zaradkiewicz_K) July 26, 2025
"Ostatnia deska ratunku"
Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Krystyna Pawłowicz, przewiduje, że obóz rządzący może sięgnąć po jeszcze jeden zabieg mający uniemożliwić zaprzysiężenie prezydenta RP.
Wygląda na to, że jako „ostatnia deska ratunku” próba sytuacyjnego, czasowego wyłączenia marszałka na czas przeprowadzenia/nieprzeprowadzenia Zgromadzenia Narodowego jest jednak brana pod uwagę
- wskazała Pawłowicz.
Wygląda na to,że jako „ostatnia deska ratunku”, próba sytuacyjnego,czasowego wyłączenia marszałka na czas przeprowadzenia/nie przeprowadzenia Zgromadzenia Narodowego jest jednak brana pod uwagę.
— Krystyna Pawłowicz (@KrystPawlowicz) July 27, 2025