Od niedzieli w Mińsku i innych miastach Białorusi trwają protesty. Demonstracje protestacyjne i starcia z milicją wybuchły w Mińsku po ogłoszeniu wyników oficjalnego badania exit poll, według którego w niedzielnych wyborach prezydenckich zwyciężył obecny szef państwa Alaksandr Łukaszenka, uzyskując blisko 80 proc. głosów, a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska mniej niż 10 proc. głosów.
Rzecznik polskiego rządu Piotr Müller był pytany dziś o strategię rządu dot. sytuacji na Białorusi i trwających tam protestów społecznych. Odpowiadając zapewnił, że rząd zabiega, by ta sprawa stała się tematem "agendy politycznej" na forum państw Unii Europejskiej.
- To już się stało faktem, taki był cel, by na agendzie politycznej najważniejszych osób w Unii Europejskiej taki temat się pojawił i był obserwowanym. Teraz w większym zakresie państwa europejskie i media skupią swój wzrok na tym, co się dzieje na Białorusi. Wczesnej tak nie było
- powiedział rzecznik rządu. Dodał, że wszystkie "ruchy" wobec Białorusi powinny jej pomagać, a nie wpędzać ją w "objęcia Rosji".
Zapewnił też, że Polska, podobnie jak inne państwa regionu, nie ingerowała w wybory na Białorusi. "Po prostu z niepokojem obserwujemy tę sytuację. O tym otwarcie musimy mówić" - stwierdził.
Rzecznik rządu został zapytany, czy premier Mateusz Morawiecki rozmawiał już po wyborach z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką i złoży mu gratulację po wyborach.
- Od strony dyplomatycznej takie gratulacje nie zostały wysłane. Jeżeli chodzi o analizę procesu wyborczego i wyników wyborów, to poczekajmy na to, co zrobią organy międzynarodowe, jak będą wyglądały pełne informacje, jakie spłyną z Białorusi
- odpowiedział Piotr Müller.
Ocenił też, że wobec obywateli białoruskich, którzy rozpoczęli protesty po wyborach, została użyta przemoc "urągająca zasadom demokratycznym i prawom człowieka". Dodał, że "takie wydarzenia" wpłyną na relację Polski z Białorusią, ale nie zmieni to faktu, że z państwami, których "ustrój nam się nie podoba rozmawiać trzeba i stawiać oczekiwania i wskazywać na problemy".
Müller stwierdził też, że choć w porządku obrad najbliższego posiedzenia Sejmu nie ma punktu przewidującego przedstawienie przez szefa rządu działań podejmowanych w związku z sytuacją na Białorusi, to "nie wyklucza, że taki punkt może się pojawić".