Nie milkną echa zatrudnienia, a następnie zwolnienia po jednym dniu córki europosłanki Polski 2050. W wyniku politycznych gierek z Marią Thun w roli głównej budżet państwa prawdopodobnie będzie musiał być uszczuplony o ćwierć miliona złotych. - Nie jest prawdą, że Maria Thun nie została zatrudniona w Centralnym Ośrodku Informatyki. Mamy potwierdzenia, z których wynika, że pobrała sprzęt komputerowy, telefony i normalnie funkcjonowała w siedzibie COS - powiedział po kontroli poselskiej Waldemar Buda (PiS).
"Gazeta Wyborcza" podała w pierwszej połowie lutego, że w Ministerstwie Cyfryzacji na stanowisku wicedyrektorki w Centralnym Ośrodku Informatyki została zatrudniona Maria Thun, córka Róży Thun, europosłanki Trzeciej Drogi-Polski 2050. W kierowanym przez Gawkowskiego resorcie miała przepracować jeden dzień, a decyzję o jej zwolnieniu miał podjąć premier Tusk. Resort cyfryzacji w wydanym oświadczeniu poinformował, że Maria Thun nie była zatrudniona w Ministerstwie Cyfryzacji oraz w Centralnym Ośrodku Informatyki, była natomiast "w procesie związanym z rozpoczęciem pracy w COI". W ocenie resortu cyfryzacji, Thun nie przysługuje odprawa. Ale z dostępnych faktów wynika inaczej...
Posłowie PiS Waldemar Buda i Marcin Horała przeprowadzili kontrolę poselską w Centralnym Ośrodku Informatyki ws. zatrudnienia tam, a następnie zwolnienia Marii Thun. Według ustaleń dziennikarzy, w umowie z Marią Thun zawarto zapis, że w razie zwolnienia dostanie odprawę w wysokości sześciomiesięcznej pensji, co daje kwotę 252 tys. zł brutto.
Podczas briefingu w Sejmie Waldemar Buda przekazał, że w wyniku kontroli poselskiej dotarł do maili ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego potwierdzających, że wyrażał zgodę na zatrudnienie Marii Thun, ale "po burzy medialnej i nakazie premiera Donalda Tuska doprowadził do jej odwołania". Podkreślił, że "za to, że Tusk mści się na swoich kolegach z ówczesnej PO". Dodał, że pieniądze nie zostały jeszcze wypłacone.
Wskazał, że Gawkowski twierdził, iż nie doszło do zatrudnienia Thun, więc odprawa się jej nie należy. "Nie jest prawdą, że nie była zatrudniona. Mamy potwierdzenia, z których wynika, że pobrała sprzęt komputerowy, telefony, dostała kartę i normalnie funkcjonowała w siedzibie Centralnego Ośrodka Informatyki" - powiedział Buda.
To jest standard zatrudniania w instytucjach publicznych, standard współpracy koalicjantów między sobą i standard traktowania ludzi z rynku, którzy chcą pracować w instytucjach publicznych
Marcin Horała stwierdził, że na stanowisko wicedyrektorki w COS nie było konkursu, a Marię Thun polecił wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka (Polska 2050). "Mamy do czynienia nie tylko z nepotyzmem, ale też z narażeniem Skarbu Państwa na straty. Osoby, które do tego doprowadziły: Tusk, Gawkowski, Gramatyka powinni za to odpowiedzieć" - powiedział Horała.
Zapewnił, że PiS będzie śledzić sprawę i składać "stosowne zawiadomienia, kiedy powstaną koszty dla budżetu państwa". - Jeżeli kwota odprawy będzie wypłacona, będziemy żądać, by Gawkowski z Tuskiem wyrównali stratę, jaką budżet państwa poniesie - dodał Buda.