Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Rząd rozpaczliwie dopina SAFE. "Chodzi o maksymalne zadłużenie Polski i uzależnienie jej"

Mimo weta prezydenta, sprzeciwu społecznego, a także wbrew przepisom konstytucji ekipa Donalda Tuska zamierza w najbliższy piątek podpisać umowę dotyczącą toksycznego programu SAFE. Rządzący przekonują, że mają podstawy prawne do takiego działania, ale ich argumentację zmiażdżył w rozmowie z „GPC” prof. Ryszard Piotrowski, wybitny polski konstytucjonalista. – Nie miejmy złudzeń, że priorytetem jest polska obronność. Przede wszystkim chodzi o maksymalne zadłużenie Polski i uzależnienie jej w najwrażliwszym dla państwa obszarze, bo to jest instrument, który może wywracać rządy – mówi z kolei dr Jacek Saryusz-Wolski, doradca prezydenta RP. Aby dać wyraz sprzeciwu wobec decyzji rządu Tuska, ROG oraz warszawski klub „GP” organizują dziś o 17 manifestację przed KPRM.

Od momentu przejęcia władzy przez koalicję 13 grudnia dług naszego kraju zwiększył się o blisko 700 mld zł, a Polska znalazła się w ścisłej czołówce rankingu najszybciej zadłużających się państw w Unii Europejskiej (UE). Nic nie wskazuje też, żeby sytuacja miała jakkolwiek się polepszyć. Wręcz przeciwnie. Główne agencje ratingowe, takie jak Fitch czy Moody’s, w swoich ostatnich prognozach wskazują na pogłębiającą się negatywną perspektywę stanu polskich finansów publicznych.

Mimo zapaści budżetowej, a także mimo weta prezydenta Karola Nawrockiego obóz Donalda Tuska za wszelką cenę prze do zaciągnięcia kolejnego gigantycznego kredytu na kwotę 43,7 mld euro z niepewnym oprocentowaniem, a to wszystko w ramach unijnego programu SAFE. Uroczystość podpisania dokumentów zaplanowana jest na piątek w Warszawie na godz. 13. Udział w niej ma wziąć premier Donald Tusk, ale to nie on złoży podpis pod umową. Odpowiedzialność za to została zrzucona na wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego.

Samodzielne zakupy tylko w teorii?

Od razu należy podkreślić, że po ewentualnym podpisaniu tychże dokumentów Polska będzie miała czas jedynie do końca maja br., aby dokonać samodzielnych zakupów. Po tym terminie zamówienia będą musiały być składane wyłącznie w parze z innym krajem należącym do programu. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami polityków koalicji rządzącej jeszcze w tym miesiącu ma zostać zatwierdzonych jedynie ok. 40 kontraktów. Nie wiadomo jednak, jakie podmioty będą kontrahentami oraz jaki sprzęt mielibyśmy pozyskać, gdyż lista jest utajniona. „Codzienna” wysłała w tej sprawie szereg pytań do minister Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej, pełnomocnik rządu do spraw Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy SAFE, a o odpowiedzi będziemy informować na naszych łamach.

Warto też w tym momencie przypomnieć, jak wyglądała legislacja ustawy dotyczącej ­SAFE. Jedna z poprawek złożona przez PiS gwarantowała ustawowo, że w razie zaciągnięcia kredytów z SAFE 89 proc. środków trafi do polskiej zbrojeniówki, ale została ona odrzucona. Równie wiele emocji budziły wówczas doniesienia o beneficjentach programu, a konkretnie o firmie Polska Amunicja, na której czele stał związany ze środowiskiem KO Paweł Poncyljusz. Spółka, która nie posiadała fabryki, miała otrzymać blisko 10 mld zł na produkcję amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm. Po burzy medialnej podmiot ostatecznie wycofał się z całego projektu.

Rozpaczliwe poszukiwanie podstaw prawnych

Politycy obozu rządzącego, wypowiadając się na temat programu SAFE, wielokrotnie przekonywali, iż pożyczka będzie miała stałe oprocentowanie wynoszące 3 proc. Okazuje się jednak, że sprawa nie jest taka oczywista. Wspomniana wyżej minister Sobkowiak-Czarnecka w tym tygodniu udzieliła Radiu Zet wywiadu, w którym ujawniała więcej szczegółów na temat tej kwestii. Otóż jak wynika z jej wypowiedzi, każda transza pożyczki może być inaczej oprocentowana.

– Każda ta transza, o których przed chwilą mówiliśmy, październikowa czy kwietniowa, jest osobną mikropożczyką

– tłumaczyła Sobkowiak-Czarnecka.

Bardzo ciekawa jest też jej odpowiedź na pytanie dotyczące łamania konstytucji. Przypomnijmy, że zgodnie z art. 89 ustawy zasadniczej każda umowa międzynarodowa znacząco obciążająca państwo pod względem finansowym „wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie”.

– Nikt nie łamie przepisów konstytucji

– stwierdziła z pewnością pełnomocniczka rządu ds. SAFE, a jako jeden z argumentów podała to, iż w 2021 r. Polska ratyfikowała decyzję Rady Europejskiej zezwalającą UE na zaciąganie pożyczek w imieniu państw członkowskich. Jednak tamta sprawa dotyczyła wyłącznie kwestii związanych z KPO, co w dokumencie dostępnym na stronach unijnych jest wielokrotnie wyraźnie zaznaczone. – Pewnie pani pamięta kwestie KPO. Rząd Mateusza Morawieckiego... Wtedy była dokonywana ratyfikacja decyzji Rady Europejskiej o zasobach własnych, czyli o tym też, że Unia Europejska może też w imieniu krajów członkowskich pożyczać pieniądze. I wtedy tę ratyfikację przeprowadził rząd Mateusza Morawieckiego. Czym jest mechanizm SAFE? Korzystaniem z tamtej decyzji o zasobach własnych, czyli tę ratyfikację mamy za sobą. Polski parlament wyraził już zgodę na to, że UE w naszym imieniu może zaciągać pożyczkę – powiedziała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

Prof. Piotrowski miażdży narrację rządzących

O opinię w tej sprawie poprosiliśmy prof. Ryszarda Piotrowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, wybitnego polskiego konstytucjonalistę.

– Cały proces jest niezgodny z obowiązującym prawem, dlatego że ma na celu unieważnienie prezydenckiego weta do ustawy o finansowym instrumencie zwiększenia bezpieczeństwa SAFE. Ustawę Sejm uchwalił 27 lutego 2026 roku, a prezydent ją zawetował. Weto nie zostało odrzucone. Oznacza to, że nie ma tej ustawy i nie ma podstaw prawnych dla uruchomienia takiego instrumentu finansowego. Jeżeli jakakolwiek umowa miałaby być zawarta w tym przedmiocie, to powinna być zawarta zgodnie z konstytucją, a ta w art. 89 stanowi, że ratyfikacja umowy, która powoduje znaczne obciążenie państwa pod względem finansowym, wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie

– powiedział „GPC” prof. Piotrowski.

Naszego rozmówcę dopytaliśmy o argumentację przedstawioną przez minister Sobkowiak-Czarnecką, w której powoływała się na ratyfikację z 2021 r.

– W przeszłości miało miejsce uchwalenie ustawy dotyczącej ratyfikacji decyzji w sprawie systemu zasobów własnych UE, która określa bardzo konkretne rozwiązania odnoszące się do konkretnych sytuacji. Na podstawie tej ustawy prezydent dokonał ratyfikacji decyzji Rady UE, która jest w ustawie wyraźnie wskazana i oznaczona. Jeżeli uznajemy, że ta ustawa stanowi wystarczającą podstawę do zawarcia umowy dotyczącej kredytów w ramach programu SAFE, to w takim razie podstawą tej pożyczki powinna być właśnie decyzja, która była przedmiotem ratyfikacji w 2021 r. Jeżeli jednak podstawa tej pożyczki jest inna, a z okoliczności wynika, że tak jest, ponieważ mamy określoną kwotę pożyczki oraz zasady jej spłaty, to oznacza, że owa ratyfikacja nie odnosiła się do pożyczki, o której teraz rozmawiamy

– podkreślił konstytucjonalista, tym samym potwierdzając, iż powoływanie się w przypadku instrumentu SAFE na ratyfikację dotyczącą KPO jest całkowicie bezpodstawne.

– Podkreślić należy również, że rozwiązanie prawne mające na celu obejście konstytucji, aby osiągnąć rezultat wykluczony przez weto prezydenta, pozostaje niezgodne z konstytucją z tych wszystkich powodów, dla których prezydent zawetował wspomnianą ustawę. W szczególności ze względu na to, że finansowanie armii nie może być uzależnione od decyzji KE, ponieważ konstytucja wyklucza przekazanie UE kompetencji w zakresie dotyczącym obronności RP i finansowania wydatków na cele wojskowe – ocenił w rozmowie z „GPC” prof. Ryszard Piotrowski.

Pułapki programu SAFE

Nasza redakcja skontaktowała się również z dr. Jackiem Saryuszem-Wolskim, jednym z głównych negocjatorów przystąpienia Polski do UE, wieloletnim eurodeputowanym, a obecnie doradcą prezydenta RP, aby porozmawiać o instrumentach nacisku zawartych w mechanizmie SAFE.

Jest kilka kluczowych punktów, które trzeba wziąć pod uwagę. Po pierwsze, konstytucja zabrania oddawania kompetencji w sprawach dotyczących obronności. Po drugie ten mechanizm znacząco wzmacnia politycznie Komisję Europejską poprzez objęcie funduszu sprawą warunkowości. Oznacza to, że środki będą mogły być arbitralnie wstrzymane, a ponadto istnieje możliwość, że UE w jednej chwili zażąda spłaty całości. Takie rozwiązania zostały tam zawarte

– mówi dr Saryusz-Wolski.

Od razu dopytaliśmy, czy może zaistnieć taka sytuacja, w której po ewentualnej zmianie władzy w 2027 r. UE zażąda od nowej ekipy natychmiastowej spłaty zaciągniętych pożyczek. – Tak. Teoretycznie jest to możliwe. Jest wyraźny zapis mówiący o możliwości wstrzymania poszczególnych wypłat lub uruchomienia stanu natychmiastowej wymagalności spłaty całego kredytu. To jest pułapka uzależnienia finansowego. Kolejną rzeczą jest ograniczanie swobody wyboru źródeł i rodzajów zakupów, czyli jest to instrument odejścia od broni najwyższej jakości technologicznej, którą przecież już w swoich zasobach posiadamy, na rzecz niższej jakości dostaw europejskich. W tym przypadku występuje jeszcze dodatkowa komplikacja, że przynajmniej dwóch partnerów takie zamówienie musi składać, bo termin na samodzielne zakupy mija 26 maja. To jest dowód na to, że program SAFE nie ma wzmacniać obronności Europy, ale ma wzmacniać przemysł obronny, głównie niemiecki i francuski – podkreśla doradca prezydenta RP. Dodaje również, że „skrajnie nieodpowiedzialne jest zaciąganie obciążenia na prawie pół wieku o niewiadomej stopie procentowej, bo ona jest wiadoma tylko na pierwszy rok”. – Jednak najważniejszą wadą jest to, że nasza obronność zostaje uzależniona od decyzji zewnętrznych. Tym bardziej że mamy alternatywę w postaci środków, które moglibyśmy pozyskać w ramach operacji na złocie zakupionym przez NBP. To jest rozwiązanie bezkosztowe, pozbawione warunkowości, nieograniczające naszych zakupów i bez pułapki w postaci nieznanych odsetek. W porównaniu z tym pomysłem unijny SAFE jest po prostu skrajnie nieracjonalny – powiedział Jacek ­Saryusz-Wolski.

Manifestacja sprzeciwu przed KPRM

W związku z bezprawnym forsowaniem unijnej pożyczki przez rząd Tuska część środowisk postanowiła spontanicznie zorganizować manifestację sprzeciwiającą się tego typu praktykom. Organizatorami demonstracji, która odbędzie się dziś o godz. 17 przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, są Ruch Obrony Granic oraz warszawski klub „GP”.

– Musimy dać świadectwo naszej niezgody na łamanie prawa. Pan prezydent Nawrocki zawetował ustawę dotyczącą unijnego ­SAFE. Przecież rządzący, składając ją do parlamentu, wiedzieli, że musi ona przejść całą drogę legislacyjną. Prezydent pokrzyżował plany koalicji 13 grudnia, ale mimo to postanowili, że i tak zaciągną kredyt, który spłacać mają nasze wnuki i prawnuki. Nie ma wątpliwości, że te pieniądze są rządowi potrzebne, aby zasypać te potężne dziury w budżecie

– mówi „GPC” Adam Borowski, legenda Solidarności i szef warszawskiego klubu „GP”.

– Idziemy przed KPRM, aby pokazać premierowi, że łamie prawo, łamie konstytucję i nie liczy się z głosem społeczeństwa, a za to będzie musiał ponieść odpowiedzialność nie tylko polityczną, ale również karną. Jeśli nie zareagujemy na to, co teraz wyprawiają, to z każdym dniem będą posuwali się coraz dalej – podkreśla Adam Borowski.

Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"! 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej