Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

„Rosjanie nas przetestowali”. Sakiewicz wskazuje na poważne zaniedbania

Tomasz Sakiewicz na antenie Telewizji Republika odniósł się do szokującego incydentu z rosyjską rakietą, która spadła w Tarnawie-Kolonii na Lubelszczyźnie. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” skrytykował sposób działania państwowych instytucji po zdarzeniu, zwracając uwagę m.in. na czasową niedostępność strony Rządowego Centrum Bezpieczeństwa oraz brak komunikacji z obywatelami. Poruszył także kwestie infrastruktury ochronnej i systemu obrony przeciwlotniczej.

W czwartek nad ranem w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. Jak przekazało wojsko, o godz. 3.40 rozpoczęto jego monitorowanie, a do rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. Sześć minut później kontakt z obiektem został utracony. Miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim.

Prokuratura Okręgowa w Lublinie poinformowała następnie, że była to rosyjska rakieta manewrująca CH-101, wyprodukowana w drugim kwartale bieżącego roku. Śledztwo w tej sprawie jest prowadzone.

Do wydarzeń odniósł się na antenie Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz, krytycznie oceniając funkcjonowanie systemu informowania ludności o zagrożeniach.

– Jeżeli w kraju graniczącym z państwem, na którego terytorium toczy się wojna, przez pół godziny nie działa strona odpowiedzialna za bezpieczeństwo ludności, to powinno to spowodować posiedzenie rządu, zwołanie komisji sejmowej. Bo ta strona i ten system ma służyć ratowaniu zdrowia i życia w razie zagrożenia. I to przestało działać

– powiedział.

Następnie odniósł się do działań władz po wykryciu rakiety.

– To, że oni przepuścili rakietę, to przepuścili. Było naprawdę kilka lat, żeby nauczyć się postępować z takimi sytuacjami. To, że włączyli alarm po tym, jak ta rakieta wybuchła, to już raczej kwestia ułańskiej fantazji i zupełnej nieodpowiedzialności tych ludzi. To, że nie wysłali żadnych ostrzeżeń i informacji przez kilka godzin, póki my nie zaczęliśmy informować, to już jest bardzo zastanawiające

– mówił.

Sakiewicz stwierdził również, że sytuacja wymagała reakcji najwyższych władz państwowych.

– W tej chwili, w tej sytuacji, Rosjanie nas przetestowali - nie działa główne centrum informacyjne dla ludności w razie zagrożenia i nic się nie dzieje, nie ma wystąpienia premiera, szef MSWiA nie podaje się do dymisji. W ogóle tak jakby nie było żadnego wydarzenia. Przyzwyczajamy się do jakiejś strasznej sytuacji, kiedy można sparaliżować państwo

– ocenił.

Szef stacji odniósł się także do kwestii schronów i przygotowania infrastruktury ochronnej.

– Wydaje się, że powstająca infrastruktura w ogóle nie sprzyja temu, żeby ludzie mogli się schronić. Nie wyciągnięto z tego żadnych wniosków

– powiedział.

Poruszył również temat systemów obrony przeciwrakietowej.

Rakiety żeśmy oddali. System obrony przeciwrakietowej próbują zastąpić jakąś europejską kopułą. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo to już będzie naprawdę nieszczęście. Istniejący system amerykański współtworzył między innymi bardzo szczelny system nad Izraelem. Widzimy, że tam są w stanie zatrzymać falę ataków. Oni chcą zastąpić go nieistniejącym systemem europejskim. W momencie, kiedy już naprawdę jedna rakieta jest w stanie przelecieć pół Polski niepokojona, rezygnacja z tego, co jeszcze mamy, to jest postawienie Polski na skrajne niebezpieczeństwo

– stwierdził Sakiewicz na antenie Telewizji Republika.

Sprawa incydentu z rosyjską rakietą pozostaje przedmiotem śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Lublinie. Służby analizują okoliczności przelotu obiektu oraz przebieg działań podjętych po jego wykryciu.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polityka