Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Prorosyjska sitwa pod nadzorem PSL w MON. Kosiniak-Kamysz, czyli najbardziej czerwony lider PSL w historii

Ostre słowa prof. Sławomira Cenckiewicza o Władysławie Kosiniaku-Kamyszu jako największym szkodniku, który w MON odbudowuje postkomunistyczne, powiązane w Moskwą układy, mówią także wszystko o roli PSL na scenie politycznej. Wbrew twierdzeniom niektórych nie jest to partia obrotowa. Nigdy nie weszła ona w sojusz z prawicą, za to przez dziesięciolecia trwała w koalicjach z PO i SLD. PSL to newralgiczny element postkomunistycznego układu: ma odciągnąć od prawicy tylu konserwatywnych wyborców, by miał on większość.

„Trzeba zlikwidować Wojska Obrony Terytorialnej, bo one nie służą naszemu społeczeństwu, nie widzimy efektów ich działań” – ta wypowiedź Kosiniaka-Kamysza z 2018 roku nie była przypadkowa. Wynikała z faktu, że reprezentuje on postkomunistyczne układy w wojsku, dla których pojawienie się niekontrolowanych przez nie WOT było największym złem. Jako szef MON po 13 grudnia 2023 roku lider PSL musiał wycofać się z tych słów, bo Polacy widzieli świetną rolę, jaką WOT odegrały przy okazji powodzi, pandemii czy wojny hybrydowej na granicy.

Cenckiewicz do Kosiniaka: Stróżyk, Dusza, Pacek, Lichocki czy Klin to symbole Pana rządów!

Niemniej w MON Kosiniak-Kamysz udowodnił, że stanie na straży postkomunistycznych układów to jedyny sens jego funkcjonowania w polityce.

Miażdżąco napisał o tym na X Cenckiewicz: „Większego szkodnika jak Pan @KosiniakKamysz w MON nie było (pewnie poza tym całym Stanisławem Dobrzańskim z PSL – zresztą agentem bezpieki PRL) – Stróżyk, Dusza, Pacek, Lichocki czy Klin to symbole Pana rządów!”. Czyli nie strażacy ani koła gospodyń wiejskich to zaplecze obecnego szefa MON, a wojskowa bezpieka. Ale to jakoś ma Kosiniakowi-Kamyszowi uchodzić, bo Tusk wzbudza zdecydowanie więcej negatywnych emocji niż on. A niektórzy na prawicy nie atakują go za mocno, bo może kiedyś trzeba będzie wejść w nim w koalicję. Otóż takiej koalicji nigdy nie było i nie będzie. Cenckiewicz napisał do Kosiniaka-Kamysza: „Pańskie umizgi do prawicy też były i są fikcją – przejrzałem to z bliska! Jest Pan narzędziem Tuska i działa Pan z nim w porozumieniu, głosując za demontażem ustroju, konstytucji i praworządności w Polsce!”. Wspomniał też o rzadko przypominanej haniebnej roli PSL w czasie polsko-rosyjskiego resetu:

„Przywódca partii, która przez swoją politykę energetyczną w czasach resetu uzależniała nas od gazu rosyjskiego, nie będzie mnie uczył patriotyzmu!”.

„Najbardziej czerwony prezes PSL po 1989 roku”

Ani słowa Kosiniaka-Kamysza o likwidacji WOT, ani jego pamiętne oklaski dla antyklerykalnego wystąpienie Leszka Jażdżewskiego, ani zaangażowanie w manifestacje KOD, ani wreszcie to najgorsze, czyli zlikwidowanie podkomisji smoleńskiej i powołanie dużego zespołu do jej „rozliczania” zgodnie z interesem Rosji, nie były przypadkowe.

Jak mówi Wieńczysław Nowacki, człowiek, który o ruchu ludowym wie wszystko, Kosiniak-Kamysz jest NAJBARDZIEJ CZERWONYM prezesem PSL po 1989 roku. Jego postkomunistyczne związki są silniejsze niż Waldemara Pawlaka, Jarosława Kalinowskiego czy Janusza Piechocińskiego.

Ojciec w rządzie Rakowskiego, stryj po studiach w NRD i w centralach handlu zagranicznego

Dlaczego? Wynika to także z powiązań rodzinnych. Jego ojciec, Andrzej Kosiniak-Kamysz, wiceminister zdrowia i główny inspektor sanitarny w komunistycznym rządzie Mieczysława Rakowskiego, do ZSL wstąpił w pamiętnym 1968 roku. Władysław Kosiniak-Kamysz urodził się w Krakowie i podobnie jak ojciec został lekarzem. – Oni nigdy byli chłopami. Na tym terenie, także w ramach ZSL, aktywni byli działacze „linii Witosowej”, współpracujący z solidarnościowym ruchem chłopskim. Symbolem prawdziwego ruchu ludowego był w Krakowie Edward Kaleta, uważany za kontynuatora linii Wincentego Witosa i Stanisława Mierzwy, prześladowanego w latach stalinowskich. Byli działacze ZSL, którzy potajemnie wspierali prawdziwy ruch chłopski, i należy im się za to ogromne uznanie – mówi Wieńczysław Nowacki, który aresztowany w 1983 roku podjął w więzieniu głodówkę i oprawcy, dokarmiając go siłą, uszkodzili mu przełyk. Rozpracowywany był przez SB pod kryptonimem Niezłomny. – Andrzej Kosiniak-Kamysz był przeciwieństwem tej linii, zawsze wzorowo prawomyślny, zawsze w zgodzie z linią PZPR – dodaje.

Warto więc podkreślić, że jeszcze „ciekawszy” życiorys niż ojciec ma stryj lidera PSL, Zenon Kosiniak-Kamysz. Ukończył on studia w Dreźnie w NRD.

Jest absolwentem Uniwersytetu Technicznego Wydziału Organizacji i Zarządzania w Dreźnie. Od 1982 roku pracował jako specjalista w Centrali Handlu Zagranicznego Budimex oddział Kraków. W latach 1984–1986 był zastępcą szefa kontraktu Krakowskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego Krakbud w Lipsku w NRD. Od 1986 roku do grudnia roku 1989 był wicedyrektorem Oddziału Polskiej Izby Handlu Zagranicznego w Krakowie.

Z takim życiorysem w sam raz nadawał się w III RP do kariery m.in. w dyplomacji. Za rządów Tadeusz Mazowieckiego w 1990 roku został mianowany pierwszym sekretarzem ambasady RP w Budapeszcie. Za rządów koalicji SLD-PSL, czyli premierów Pawlaka, Oleksego i Cimoszewicza, pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą, pełniąc tam funkcję dyrektora departamentu. Kolejny awans czekał go za rządów premiera Leszka Millera, czyli znów koalicji SLD i PSL – od 2001 roku do 2003 roku był wiceministrem spraw wewnętrznych, czyli zastępcą Krzysztofa Janika. 

Jak przyszli liderzy PSL współpracowali z Kim Ir Senem, Ceauşescu i Honeckerem

Potocznie mówi się, że PSL to kontynuacja ZSL czasów komunizmu. To prawda, ale nie cała, bo z racji pokoleniowych jest jeszcze gorzej. Czołówka starszych działaczy PSL to dawni aparatczycy Związku Młodzieży Wiejskiej z czasów reżimu Jaruzelskiego. A to nie była, jak się potocznie myśli, młodzieżówka ZSL, lecz organizacja skupiająca młodych działaczy PZPR i ZSL. Kolejni szefowie ZMW wywodzili się właśnie z PZPR. W aparacie tej organizacji działali: Waldemar Pawlak, Jarosław Kalinowski, Janusz Piechociński czy Jan Bury. Był on organizacją partnerską sowieckiego Komsomołu, przyszli działacze PSL jeździli, tak jak Włodzimierz Czarzasty, do Związku Sowieckiego. Organ ZMW, pismo „Zarzewie”, pisał o tym 15 marca 1987 roku: „Najważniejszym partnerem ZMW jest Wszechzwiązkowy Leninowski Komunistyczny Związek Młodzieży. Współpraca ta ciągle rozszerza się (...), obejmuje wymiany grup studyjnych, wspólne seminaria, wymianę doświadczeń z zakresu działalności organizacyjnej w środowisku wiejskim, szkolenia dla aktywu. Ważne miejsce w kontaktach ZMW zajmuje Dymitrowski Komunistyczny Związek Młodzieży”. Jak czytamy w „Zarzewiu”, ZMW współpracowało nie tylko z Komsomołem czy bratnimi organizacjami z NRD Honeckera czy Rumunii Ceauşescu, ale także ze Związkiem Młodych Komunistów Kuby, Rewolucyjnym Związkiem Młodzieży Mongolii, Związkiem Socjalistycznej Młodzieży Pracującej Korei i wietnamskim Związkiem Młodzieży Komunistycznej im. Ho Chi Minha. 

Świetne kontakty w Moskwie

ZMW znane było ze znakomitych kontaktów w ZSRS. Dochodziło do zaskakujących sytuacji, gdy o Agrotechnice – pionierskiej spółce nomenklaturowej ZMW – źle pisano w prasie PRL, zaś wychwalały ją „Izwiestia” czy „Komsomolska Prawda”. Klimat organizacji najlepiej oddają relacjonowane na łamach „Zarzewia” wizyty i szkolenia aktywu ZMW w ZSRS. „Riazań powitał nas bardzo uroczyście i serdecznie. Na Dworcu Wschodnim zebrali się licznie riazańscy komsomolcy. Niech żyje niezłomna radziecko-polska przyjaźń – głosił w języku polskim napis na ogromnym transparencie. Dziewczęta w ludowych rosyjskich strojach wręczyły kierownictwu naszej grupy bochen chleba” – relacjonował Mieczysław Alaba.

Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku wiele organizacji zdelegalizowano. Ale nie ZMW. Lider tej organizacji, towarzysz Waldemar Świrgoń z PZPR, tłumaczył 11 kwietnia 1982 roku na łamach wznowionego „Zarzewia”, że ZMW „powstawał po to, by naprawiać politykę państwa wobec wsi, a nie po to, by walczyć z państwem. Chyba dlatego ZMW jako jedyna organizacja powstała po sierpniu 1980 r. nie została ani zawieszona, ani rozwiązana po wprowadzeniu stanu wojennego”. Stan wojenny był nie tylko czasem konsolidacji ideologicznej ZMW. Roku 1982 sięgają swymi korzeniami interesy ludzi z biznesowego imperium obecnego PSL. Transparenty Agrotechniki niesiono w pierwszomajowych pochodach.

Newralgiczna rola w postkomunistycznym systemie

To jest prawdziwy rodowód liderów PSL, to jest ich DNA, które powoduje, że nigdy nie zawarli koalicji z niepodległościową prawicą. Odgrywają za to inną rolę. W sytuacji, w której Polacy są wciąż zbyt tradycyjni, by oddać władzę lewicy i liberałom, PSL ma za zadanie udawać partię bardziej od tamtych konserwatywną. Znać się na wsi z proboszczami. Pojawiają się nawet politycy, którzy mówią o możliwej współpracy z prawicą, jak Marek Sawicki. Tylko po to, by tej prawicy zabrać głosy i tym samym umożliwić rządy Tuska czy wcześniej Leszka Millera. W koalicji 13 grudnia to PSL ma być najbardziej niebezpieczny dla PiS, bo KO czy Lewica nie zabiorą mu głosów. Tylko temu służy pewne przymilanie się PSL do prezydenta Karola Nawrockiego po jego wygranej. Właśnie po wygranej, bo wcześniej PSL bez zmrużenia oka poparło „tęczowego” Rafała Trzaskowskiego.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej