Podczas piątkowej konferencji prasowej prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska potwierdziła, że w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Prokuratury Krajowej w Katowicach zakończyły się czynności z udziałem dwóch osób zatrzymanych 26 maja - Wiktora Z. i Bartosza Ł. - w śledztwie prowadzonym od 2 września 2025 r. Dotyczyło ono „kierowania za pośrednictwem internetu gróźb karalnych oraz dokonywania fałszywych zgłoszeń o alarmach bombowych”. Dodała, że prokurator ogłosił im łącznie 33 zarzuty, przy czym jednemu - jeden zarzut, a drugiemu - łącznie 32 zarzuty. Obejmują okres od 1 lutego 2023 r. do 5 września 2025 r.
"Ramy czasowe wskazują, że..."
Calów-Jaszewska wyjaśniła, że informacje były kierowane za pośrednictwem internetu i różnego rodzaju internetowych komunikatorów. Przekazała, że „z oczywistych powodów” fałszywe alarmy rodziły konieczność interwencji służb i generowały „bardzo duże koszty dla tych instytucji”.
Zapytana, czy „nie ma tutaj do czynienia z potencjalnymi sprawcami kaskadowych, fałszywych alarmów, które miały miejsce choćby w ciągu ostatnich tygodni, czy też miesięcy”, odparła, że „ramy czasowe, które zostały zakreślone, wskazują, że mamy tutaj do czynienia z czynami o charakterze historycznym”.
W czwartek rzecznik MSWiA Karolina Gałecka poinformowała, że cztery osoby zostały zatrzymane w związku z fałszywymi alarmami, po których służby interweniowały m.in. w domach polityków. - Dwie osoby są aresztowane i mają postawione zarzuty - powiedziała. RMF 24 nieoficjalnie poinformowało w czwartek, iż trzeci z mężczyzn, Wiktor P., zatrzymany w środę w związku z serią fałszywych alarmów, został przed trzema tygodniami decyzją sądu zwolniony z aresztu w związku z inną sprawą o tym samym charakterze.
Przypomnijmy, że niedawno służby, po otrzymaniu fałszywego zgłoszenia, siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Podobne sytuacje dotknęły również inne znane osoby. Policja interweniowała m.in. w mieszkaniu prezesa TV Republika Tomasza Sakiewicza po zgłoszeniu o rzekomym zagrożeniu życia osoby nieletniej. Okazało się ono bezpodstawne, a w trakcie kajdankami skuto asystentkę szefa stacji. Funkcjonariusze pojawili się także przy posesji Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie. Zgłoszenie dotyczyło rzekomego podłożenia ładunków wybuchowych w ogrodzie na terenie nieruchomości prezesa partii.