Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Posłowie koalicji 13 grudnia popełnili przestępstwo? Jest zawiadomienie do organów ścigania

Marcin Romanowski złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez grupę posłów zasiadających w Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnych. - Przedmiotem zawiadomienia jest bezprawna próba sparaliżowania pracy Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji poprzez zawieszenie jej przewodniczącego - poinformował polityk PiS.

12 czerwca sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej przyjęła sprawozdanie w sprawie postawienia szefa KRRiT przed Trybunałem Stanu. Przewodniczący sejmowej komisji kultury Piotr Adamowicz (KO) wyjaśnił wtedy, że „regulaminowo jest 21 dni na to, żeby posłowie zapoznali się z treścią wniosku, przeanalizowali, zastanowili się, jak mają głosować”. - Czyli nie wcześniej niż za 21 dni - zaznaczył.

Reklama

Przeciwni postawieniu szefa KRRiT przed TS są posłowie PiS. W czwartek Trybunał Konstytucyjny rozpoznawał wniosek grupy posłów tej partii dotyczący pociągnięcia członka KRRiT do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Ogłoszenie orzeczenia w sprawie nastąpi 16 lipca o godz. 12.

Posłowie PiS zaskarżyli do TK siedem przepisów regulujących sejmową procedurę, która może się skończyć przyjęciem uchwały o wystąpieniu do TS. Zwracają uwagę na wadliwość ukształtowania postępowania w zakresie pociągania członka KRRiT do odpowiedzialności konstytucyjnej w świetle wywodzonej z art. 213 ust. 1 konstytucji zasady niezależności KRRiT.

Zaskarżone przepisy mają być niekonstytucyjne, gdyż wstępny wniosek rozpatrywała złożona z posłów Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej. A to, jak podkreślają posłowie PiS, „organ Sejmu całkowicie zależny od izby, która m.in. dyskrecjonalnie ustala jego skład”. Stoją przy tym na stanowisku, że do ew. pociągnięcia szefa KRRiT do odpowiedzialności niezbędna jest większość kwalifikowana 3/5 głosów w Sejmie.

Zawiadomienie Romanowskiego

Na działania członków Komisji Odpowiedzialności zareagował też Marcin Romanowski. Polityk poinformował w piątek iż w tej sprawie złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa. Dotyczy ono zasiadających w komisji posłów - Zdzisława Gawlika, Jana Chmielewskiego, Patryka Gabriela, Aleksandry Kot, Bożeny Lisowskiej, Jerzego Meysztowicza, Krzysztofa Mieszkowskiego, Ryszarda Petru, Krzysztofa Piątkowskiego, Marka Sawickiego, Macieja Tomczykiewicza oraz innych osób.

Jak przekazał Romanowski, "przedmiotem zawiadomienia jest bezprawna próba sparaliżowania pracy Krajowej Rady poprzez zawieszenie jej przewodniczącego – co nastąpiłoby automatycznie w wyniku uchwały Sejmu o pociągnięciu go do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu". - Wniosek ten opiera się na zarzutach całkowicie bezpodstawnych i politycznie motywowanych, mających wyłącznie na celu przejęcie kontroli nad rynkiem medialnym w Polsce i uciszenie głosu niezależnych instytucji - dodał.

Polityk ocenił, że działania wymienionych "noszą znamiona przestępstw działania w zorganizowanej grupie (art. 258 § 1 k.k.), zmierzania do przemocowego usunięcia organu konstytucyjnego, jak również stosowania przemocy lub groźby bezprawnej wobec konstytucyjnego organu w celu zmuszenia go do zaniechania czynności urzędowych  (art. 127 § 1 i art. 128 § 1 i 3 k.k.), a także nadużycia władzy przez funkcjonariuszy publicznych".

"Co ważne, te bezprawne działania zostały podjęte z rażącym naruszeniem postanowienia zabezpieczającego Trybunału Konstytucyjnego, który zakazał posłom, marszałkowi Sejmu prowadzenia tej procedury do czasu rozstrzygnięcia sprawy (sygn. K 24/24)"

– przekazał na portalu X.

"Budowa monopolu"

Romanowski przypomniał też niedawne słowa marszałka Sejmu Szymona Hołowni, który zadeklarował, iż "jeżeli ktoś chce robić w Polsce zamach stanu, to nie będzie go robił ze mną". - Konsekwencją tych słów powinno być powstrzymanie się od jakichkolwiek działań w tej sprawie. Włączenie tego punktu do porządku obrad Sejmu oznaczałoby bowiem wkroczenie na drogę zamachu stanu – tym razem z aktywnym udziałem marszałka - ocenił polityk PiS.

"W całej sprawie Tuskowi chodzi o likwidację przeszkody w budowie monopolu informacyjnego. KRRiT, jako ostatni bastion państwa stojący na straży wolności mediów, jest dziś celem frontalnego ataku. Po przejęciu mediów publicznych i likwidacji ich struktur, rząd Tuska dąży do całkowitego podporządkowania przestrzeni medialnej – tak, by w Polsce zostały tylko prorządowe głosy. To zamach na wolność słowa i fundamenty demokracji"

– ocenił Romanowski.

Źródło: niezalezna.pl, PAP
Reklama