Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

"Ministra" od Tuska krytykuje propozycję PiS. Doczekała się mocnej kontry. "Nie zna pani projektu" [ZOBACZ]

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej, ostro skrytykowała propozycję PiS dotyczącą budowy "Portu Haller". Jej wpis spotkał się ze zdecydowaną odpowiedzią ze strony Kacpra Płażyńskiego. Poseł PiS zarzucił jej brak znajomości projektu, niewiedzę w zakresie transportu ro-ro oraz ocenił, iż przedstawicielka koalicji 13 grudnia ma "małą wyobraźnię".

Autor:

Pełczyńska-Nałęcz krytykuje Port Haller. "Marnotrawstwo" 

13 stycznia Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło propozycję budowy nowego portu pełnomorskiego na polskim wybrzeżu. Projekt określony jako "Port Haller", miałby wzmocnić bezpieczeństwo państwa, rozwinąć gospodarkę morską oraz zwiększyć znaczenie Polski w międzynarodowych szlakach transportowych.

Propozycja przedstawiona przez największą partię opozycyjną została jednak bardzo mocno skrytykowana przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Polityk koalicji 13 grudnia zamieściła na portalu X wpis, w którym wskazała, iż projekt ten stanowi rzekomo "antytezę inwestycji rozwojowej". 

Dodała, iż "to byłoby marnotrawstwo i nieprzyjazny gest wobec Pomorza i Pomorza Zachodniego".  W jej ocenie Polska nie potrzebuje nowego portu, ponieważ dysponuje już czterema portami strategicznymi: Gdańskiem, Gdynią, Szczecinem i Świnoujściem, a także siecią portów regionalnych. Podkreśliła przy tym, że "trend światowy" polega na rozbudowie istniejących portów, a nie na tworzeniu nowych, konkurujących ze sobą o te same ładunki.

Płażyński do Pełczyńskiej-Nałęcz: "Nie ma pani danych" 

Do jej słów odniósł się poseł PiS Kacper Płażyński. Polityk punkt po punkcie odparł jej argumenty. Poseł wskazał, że Pełczyńska-Nałęcz "wypowiada się w sposób bardzo kategoryczny, używa bardzo ostrych sformułowań", a z treści jej wpisu "wynika, że nie zapoznała się z projektem". 

Jestem przekonany, że nie ma Pani danych o wielkości ładunków idących do krajów skandynawskich statkami ro-ro. Gdyby je Pani miała, to by Pani takiego wpisu nie uczyniła. Bardzo łatwo przychodzi Pani strzelać z armat, mimo że nie wie Pani w co tak naprawdę strzela. Tymczasem wolumenu ładunków ro-ro, który będzie do nas spływał za kilka lat poprzez rail baltica i rail intermarium nie obsłuży żaden istniejący polski port i żaden polski port nie ma możliwości terenowych by taki port ro-ro zbudować

– zwrócił się do Pełczyńskiej-Nałęcz Płażyński.

Pełczyńska-Nałęcz pisała także, że zamiast budowy nowego portu państwo powinno dalej wzmacniać istniejące ośrodki, aby mogły konkurować z gigantami, takimi jak Rotterdam czy Hamburg. Dodała, że Rotterdam przeładowuje kilkukrotnie więcej ładunków niż Gdańsk, a rozdrabnianie inwestycji - jej zdaniem - osłabi pozycję Polski. Budowę portu w Choczewie określiła jako "gryzienie Gdańska po kostkach", zwłaszcza że w pobliżu funkcjonuje już port we Władysławowie. Płażyński wskazał, że ten argument opiera się na błędnym założeniu.

Porty rozbudowują się wtedy, kiedy mają do tego warunki terenowe i dostępowe (kolej, drogi, rzeka). Jeżeli takich warunków nie da się spełnić lub nakład środków na taką rozbudowę były ogromny i w związku z tym nieopłacalny to buduje się nowe porty. Z tych powodów w 2012 roku powstał duży port w Wilmhelshaven w Niemczech (70 km od Bremerhaven oraz 95 km od Hamburga, rok później w 2013 roku powstał duży port London Gateway (20 km od innego londyńskiego portu)

– napisał.

"Ma Pani bardzo małą wyobraźnię" 

Pełczyńska-Nałęcz podniosła również argument prawny. Zwróciła uwagę, że infrastruktura portowa w portach strategicznych musi mieć charakter państwowo-samorządowy, a budowa portu "od zera" jest w praktyce niemożliwa, bo gmina Choczewo nie może być realnym współwłaścicielem takiej infrastruktury.

Płażyński uznał ten zarzut za niezrozumiały. Przypomniał, że samorządowe udziały w zarządach portów w Gdańsku i Gdyni są symboliczne, a mimo to porty funkcjonują zgodnie z ustawą. 

Nie wiem co jest praktycznie niemożliwego „w budowie portu od zera”, ma Pani bardzo małą wyobraźnię. Ale może Panią uspokoję, docelowo jestem zdecydowanym orędownikiem, żeby Port ro-ro w Lubiatowie należał do Zarządu Morskiego Portu w Gdyni lub Gdańsku

– podkreślił.

Ostatnim istotnym zarzutem Pełczyńskiej-Nałęcz była kwestia finansowania. Jej zdaniem Choczewo leży poza europejskimi korytarzami transportowymi, co przekreśla możliwość pozyskania środków unijnych i oznacza, że inwestycja "pożarłaby pieniądze podatnika i nie przyniosła rozwoju". 

Płażyński odpowiedział, że brak wpisu do sieci TEN-T nie jest argumentem rozstrzygającym. Wskazał, iż "najpierw trzeba złożyć wniosek o wpisanie danego portu lub szlaku do takich korytarzy". Przypomniał, że Via Carpatia również początkowo nie była częścią sieci TEN-T, a została do niej włączona dopiero po działaniach politycznych. Jego zdaniem podobny proces może dotyczyć Portu Haller, który miałby zostać uruchomiony w połowie przyszłej dekady.

Pani Minister, jeżeli dalej będzie miała Pani jakiekolwiek wątpliwości co do projektu Port Haller to z przyjemnością spotkam się z Panią i postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości

– podsumował.

Autor:

Źródło: x.com, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane