- "PiS ma interesy sprzeczne z USA oraz z FR i DE: niszczy praworządność i prawa obywatelskie, zacieśnia związki z autokratycznymi Chinami i Turcją, buduje partię z agenturą Putina w Europie. I oddalając się od sojuszników oczekuje, że wesprą nas bezwarunkowo w konflikcie z Rosją"
- napisał na Twitterze poseł Platformy Obywatelskiej Paweł Zalewski.
Oskarżenia Platformy
To nie pierwszy raz, kiedy politycy Platformy Obywatelskiej z jednej strony próbują oskarżyć Prawo i Sprawiedliwość o sympatyzowanie z Rosją, a z drugiej zarzucają, że Polska zbyt mocno dąży do konfliktów z Rosją. - Z taką narracją mamy do czynienia od lat. Kiedy PiS był jeszcze w opozycji, to wtedy oskarżano go, że zerwie relację z Rosją - ocenił dr hab. Przemysław Żurawski vel Grajewski w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.
Prorosyjskie Niemcy
- Myślę, że właściwą odpowiedzią na ten wpis Pawła Zalewskiego byłoby zauważenie, że to jednak Niemcy i Francją pod władzą obecnych, dominujących w nich sił politycznych, pod władzą kanclerz Merkel i prezydenta Macrona dążą do porozumienia z Rosją. Mieli zamiar zaprosić Putina na szczyt Unii Europejskiej, Niemcy przeforsowały Nord Stream 2, a jako prezydencja w zeszłym roku przeforsowały porozumienie Unii Europejskiej z Chinami i otworzyły drogę do jego ostatecznego zawarcia
- ocenił ekspert.
- Warto przypomnieć, że porozumienie z Niemcami i Francją, tak jak to miało miejsce za czasów Platformy Obywatelskiej, wymagało zgody wówczas na Nord Stream 1 oraz w 2010 roku zgody na niemiecką koncepcję Partnerstwa dla Modernizacji
- dodał.
Odwrotna sytuacja
Politolog ocenił, że obecnie mamy do czynienia z odwrotną sytuacją. - To na przykład konserwatysta Matteo Salvini uznaje zasadność polskich obaw przed Rosją. Natomiast zawarcie owego porozumienia z państwami Zachodu wymaga m.in. zgody na Nord Stream - powiedział.