W wieczornej rozmowie Telewizji Republika „W Punkt”, Marcin Przydacz mówił o dotychczasowej polityce rządu:
„Tak się psuje państwo, jeśli urzędnicy nie przestrzegają podstawowych zapisów prawnych. Konstytucja mówi jasno: każdy organ państwowy ma obowiązek działać w granicach i na podstawie prawa. Jeśli ktoś celowo wskazuje, które przepisy będzie omijać, naginać i łamać, to łamie podstawowe zasady konstytucyjne. To nie praworządność, tylko burzenie praworządności. Z tym mamy do czynienia ze strony rządzących”.
Dodał, że „prezydent jest otwarty na rozmowę”. - Mówi, że drzwi pałacu są otwarte, zaprasza do rozmowy. Premier wprost mówi z kolei, że jego przepisy nie obchodzą i nie będzie ich respektował. Do tego wszystkiego uważa, że ujdzie mu to na sucho. Nie może mu to ujść na sucho. Nie tylko względem późniejszej odpowiedzialności przed prawem, ale mam nadzieję także i w procesie wyborczym - wskazał Przydacz.
Nuclear Sharing - presja jest wskazana
Przydacz podniósł także wątek ws. Nuclear Sharing, „pokazujący różnice w filozofii myślenia o polityce międzynarodowej pomiędzy obozem centroprawicowym, patriotycznym, a tym kosmopolityczno-liberalno-lewicowym”.
- Nasi konkurenci polityczni mówią tak: „musimy najpierw zapytać tych ważniejszych na świecie, czy nam pozwolą ten temat podnieść”. Gdyby prezydent Andrzej Duda w 2015 roku kierował się taką filozofią, prawdopodobnie nie mielibyśmy wojsk NATO-wskich, wojsk amerykańskich na terytorium Polski, co w obliczu obecnej wojny na Ukrainie byłoby dużym powodem do niepokoju. Dziś te 11 tysięcy żołnierzy NATO nas stabilizuje - tłumaczył.
Przypomniał, że od 2015 roku „prezydent prowadził twarde rozmowy z sojusznikami, mówiąc o zbrojącej się i coraz bardziej niebezpiecznej Rosji”. - Poprzez rozmowy, naciski, czasami wychodzenie do publiki, udało się osiągnąć konkretne cele. Podobnie może być z Nuclear Sharing - zasugerował.
Przypomniał, że premier Donald Tusk zasłynął polityką resetu. - Chciał ocieplać relację z tą samą putinowską Rosją, z tym samym Władimirem Putinem. Pamiętajmy, że w zeszłym roku Rosja rozlokowała broń jądrową na Białorusi. Przesunęła broń jądrową bliżej granic NATO-wskich. Parę lat wstecz rozlokowała większe ilości tego typu broni w obwodzie królewieckim - wskazał polityk.
- Rosja realizuje politykę rozszerzania zdolności jądrowych, także na tę część Europy. NATO póki co w żaden sposób nie odpowiedziało. Nie mówię tu o drastycznych krokach, a na przykład o rozmieszczeniu broni (w ramach Nuclear Sharing -red.) po to, aby parasol NATO-wski obejmował w całości wschodnią flankę NATO
- podsumował.