Wczoraj późnym wieczorem Sejm znowelizował ustawę podwyższającą limit wydatków budżetu państwa na budownictwo społeczne.
Część wniosków mniejszości i poprawka do projektu została przyjęta głosami trzech klubów - Prawa i Sprawiedliwości, Polski 2050 i Konfederacji. Co warto zaznaczyć, poprawka dotyczyła, w skrócie - ułatwienia Polakom kwestii pozyskania mieszkania.
Niemniej, nowa większość głosująca wyłoniła się w czterech głosowaniach nad projektem. I właśnie to porusza dziś opinię publiczną.
Rachoń: polityczna bomba!
Wyniki wczorajszego głosowania w Sejmie, skomentował na antenie Republiki red. Michał Rachoń.
Kiedy wydawało się, że rekonstrukcja rządu jest najistotniejsza informacją polityczną, która pojawiła się wczoraj, wybuchła polityczna bomba, która jednakowoż nie została zauważona, jako bomba. Wydaje mi się jednak, że jest to coś niezwykle interesującego. Wczoraj w Sejmie odbyło się głosowanie nad pewną poprawką do ustawy dot. mieszkalnictwa.
– rozpoczął dziennikarz.
I wytłumaczył: "własność Polaków, którzy przez długi okres mieszkali, wynajmowali wybudowane przez państwo mieszkania, mogą złożyć wniosek o to, by te mieszkania stały się ich własnością. Żeby budowały majątek zwykłych ludzi, zwykłych Polaków. Za tą poprawką zagłosowało PiS, Konfederacja oraz zdecydowana większość Polski 2050".
Platforma Obywatelska była przeciwko - zagłosowała przeciwko temu rozwiązaniu. Za było PiS, Polska 2050, Konfederacja oraz pozostałe znajdują się tutaj parlamentarne frakcje.
– omawiał wyniki głosowania Rachoń.

"Przeciwko byli pozostali członkowie koalicji, która rządzi Polską, w Sejmie od 15 października i posiada rząd od 13 grudnia. Kto z Polski 2050 był przeciwny? To też jest bardzo ciekawe w kontekście ostatnich wypowiedzi: Izabela Bodnar, Ryszard Petru i Tomasz Zimoch. Dwoje z tych polityków zadeklarowało odejście z partii Szymona Hołowni, a Ryszard Petru dodatkowo - w ostatnich godzinach - ostro Hołownię skrytykował" - dodał.
Wipler: to idzie w dobrą stronę
Gościem politycznym red. Rachonia był Przemysław Wipler, poseł Konfederacji, który również odniósł się do wyżej zaprezentowanych wyników.
W rządzie są trzy koncepcje, w jaki sposób prowadzić politykę mieszkaniową. Jest koncepcja lewicowa - w logice rządowej zwyciężyła, czyli lepiej, żeby Polacy mieszkali w mieszkaniach komunalnych albo państwowych. To państwo i samorządy powinny budować mieszkania, a nie prywatni przedsiębiorcy. I powinniśmy mieć tyle metrażu, ile da nam gmina albo państwo i prosić, pisać podanie o mieszkanie. To jest ta lewicowa polityka i ona została wczoraj złamana.
– mówił.
Jako kolejną koncepcję wskazał: "jest też polityka, którą można identyfikować z PSL i częścią KO, czyli: płacę, wymagam, a płacą deweloperzy na ich konta wyborcze. W tym momencie można powiedzieć, to lobby deweloperskie chciałoby totalnego freestylu. Jeżeli pieniądze mają pójść, to mają pójść na dopłaty dla kredytów - wyższe marże dla deweloperów. Wtedy można drożej "opchnąć" mieszkanie".
Trzecia linia - dziwnie hybrydowa, którą próbuje w jakiś sposób prowadzić Polska 2050. To nie jest też linia taka pt. "ok, chcemy, żeby była deregulacja, żeby dużo mieszkań się budowało, żeby była duża konkurencja, przez co miałyby być tańsze". To nie ten pomysł zwyciężył. Zwyciężyła hybryda, ale idąca w dobrą stronę. Czyli: jeżeli państwo da pieniądze Krajowemu Zasobowi Nieruchomości, spółce, która powstała za PiS, która wspólnie z gminą, za pieniądze publiczne zbuduje SIM (spółkę, która buduje budownictwo państwowe), które później za tani czynsz ma być wynajmowane obywatelom. Ale, żeby np. zatrzymać tego obywatela w małej miejscowości, dajemy mu po 15 latach szansę wykupienia tego mieszkania.
– kontynuował.
W jego ocenie: "danie takiej opcji, w tym modelu hybrydowym, jest po prostu fair. A to bulwersuje lewicę - i Zandberga i Żukowskiej i Czarzastego, a także lewicę w ramach Platformy. Lepiej, w ich ocenie było, jakby to ciągle było w zasobie zarządzanym przez polityków".