Pijacką awanturą z początku maja br. mocno żyła opinia publiczna. Zmarzły nie poniósł żadnych konsekwencji politycznych - dalej pozostaje w kierownictwie Ministerstwa Energii. Sprawa trafiła jednak na grunt karny z zawiadomienia posła Prawa i Sprawiedliwości Pawła Jabłońskiego.
Polityk pokazał odpowiedź Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście, do której trafiło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Śledczy właśnie odmówili wszczęcia śledztwa. Jak uzasadniono postanowienie? W żadnym z podniesionych zachowań nie dopatrzono się znamion czynu zabronionego.
„Hej, brygada! Macie ochotę przyjść po pijanemu do jakiegoś ministerstwa, żeby z kolegą/koleżanką skorzystać z "pokoju wypoczynkowego", a przy wejściu trochę poszarpać się z ochroną? Spoko, można, jak najbardziej – oczywiście tylko jeśli akurat jesteście ministrem w rządzie D. Tuska... Prokuratura uznaje, że to nie jest przestępstwo - nawet nie wszczyna śledztwa!”
- skomentował poseł PiS.
„W każdym razie pan minister Marian Zmarzły może na razie wypoczywać spokojnie. Jeszcze jakieś 1,5 roku” - podsumował we wpisie.
Hej, brygada! Macie ochotę przyjść po pijanemu do jakiegoś ministerstwa, żeby z kolegą/koleżanką skorzystać z "pokoju wypoczynkowego", a przy wejściu trochę poszarpać się z ochroną?
— 🇵🇱 Paweł Jabłoński (@paweljablonski_) July 2, 2026
Spoko, można, jak najbardziej – oczywiście tylko jeśli akurat jesteście ministrem w rządzie D.… pic.twitter.com/QeYMZF5Nkv
Pijacka awantura w Ministerstwie Energii
„Mężczyzna podający się za wiceministra Mariana Zmarzłego próbował siłą wejść do „pokoju wypoczynkowego”. Gdy ochrona zażądała potwierdzenia tożsamości doszło do awantury. Mężczyzna chwiał się na nogach. Miał mówić niewyraźnie i czuć było od niego alkohol” - podała na początku maja br. Telewizja Republika.
Jak relacjonowano, towarzysząca mu kobieta próbowała go uspokajać. Gdy ochroniarz poprosił o potwierdzenie tożsamości, Zmarzły miał wpaść w furię. Zaczął wyzywać pracownika ochrony od chamów, żądał jego nazwiska i groził, że „on tu wszystkich rozliczy”.
Gdy wiceminister dotarł na piąte piętro. Według relacji ochrony odepchnął pracownika, naruszając jego nietykalność cielesną. Potem pojawiły się krzyki i groźby że on „całe to chamstwo rozliczy”.
Polityk później odsuwał od siebie odpowiedzialność za zajście, zaś szef resortu - Miłosz Motyka z Polskiego Stronnictwa Ludowego - deklarował szczegółowe przyjrzenie się sprawie. Kilka dni później przyznał tylko, że Zmarzły „po chrześcijańsku zasługuje na drugą szansę”.