„Mężczyzna podający się za wiceministra Mariana Zmarzłego próbował siłą wejść do „pokoju wypoczynkowego”. Gdy ochrona zażądała potwierdzenia tożsamości doszło do awantury. Mężczyzna chwiał się na nogach. Miał mówić niewyraźnie i czuć było od niego alkohol” – podała na początku maja br. Telewizja Republika.
Jak relacjonowano, towarzysząca mu kobieta próbowała go uspokajać. Gdy ochroniarz poprosił o potwierdzenie tożsamości, Zmarzły miał wpaść w furię. Zaczął wyzywać pracownika ochrony od chamów, żądał jego nazwiska i groził, że „on tu wszystkich rozliczy”.
Gdy wiceminister dotarł na piąte piętro. Według relacji ochrony odepchnął pracownika, naruszając jego nietykalność cielesną. Potem pojawiły się krzyki i groźby że on „całe to chamstwo rozliczy”.
Polityk później odsuwał od siebie odpowiedzialność za zajście, zaś szef resortu - Miłosz Motyka z Polskiego Stronnictwa Ludowego - deklarował szczegółowe przyjrzenie się sprawie. Dziś odniósł się do niej na antenie Radia Zet. Jak się okazuje, Zmarzły nie poniósł żadnych konsekwencji.
Jak sprawę komentował Motyka?
‼️ Rymanowski: Jakie konsekwencje wyciągnął pan wobec pana ministra Zmarzlego?
— Anka Polska (@AnkaPolska) May 26, 2026
Motyka: Rozmawialiśmy o tym z panem ministrem dość jednoznacznie... 🙈🙈🙈 pic.twitter.com/syAoHTYe9r