Jak wskazywał pierwszy exit poll ośrodka Ipsos, ogłoszony o godz. 21, Konfederacja miała dostać - 6,1 proc. głosów, co przekładałoby się na 3 miejsca w Europarlamencie.
W internecie zaroiło się szczęśliwych wpisów „konfederatów”. Jeden z nich opublikowała małżonka Jacka Wilka – Magdalena Wilk.
„Panie i Panowie. Mój Mąż, Jacek Wilk, Europoseł Konfederacji”
– napisała prawnik w jednej z sieci społecznościowych.
?????????? pic.twitter.com/Nls3VgjOLa
— Jasiu Wiśniewski ?? (@janek_W1) 27 maja 2019
Również na oficjalnym profilu Konfederacji oraz na profilu Janusza Korwin-Mikkego napisano radośnie:
„6,1% dla #Konfederacja w wyborach do Parlamentu Europejskiego❗ Atakowani zmasowaną propagandą i falą oszczerstw, ale wspólnymi siłami daliśmy radę! To dopiero początek, pierwszy krok, kolejny będzie podczas jesiennych wyborów. Dziękujemy wszystkim za głosy i wspaniałe wsparcie! Nie zawiedziemy Was, idziemy razem jako wielka koalicja propolska! #DrużynaKonfederacji”
Jednak radość w tym obozie potrwała zaledwie kilka godzin. Po godz. 6, kiedy przeliczono 95,9 proc. głosów, okazało się, że wynik Konfederacji zmalał do 4,55 proc. Czyli nie przekroczono progu wyborczego.
„No, tak: ten zaśpiew #DrużynaKonfederacji ma już tylko wartość historyczną...”
- skomentował sam Korwin-Mikke.
Głos zabrała tez Magdalena Wilk.