Instytucje unijne w ostatnim czasie zaostrzyły swój przekaz wobec Polski. Kolejne decyzje Komisji Europejskiej i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej próbują podważyć prymat polskiego prawa i zmierzają wprost do pozbawienia Polski suwerenności – zarówno w sferze stanowienia prawa, jak i energetycznej. Instytucje unijne posuwają się nawet do szantażu finansowego, strasząc, że jeżeli Polska nie będzie bezkrytycznie przyjmowała decyzji europejskich instytucji, będzie karana finansowo.
Zapytaliśmy posłów różnych opcji politycznych o to, czy istnieje jakaś granica, której nie powinny przekraczać unijne instytucje, ingerując w sprawy Polski i gdzie ona leży.
Instytucje unijne łamią traktaty
Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki zwrócił uwagę, że ta granica jest dość precyzyjnie wyznaczona przez Traktat Lizboński. - On określa zakres autonomii suwerenności państw członkowskich Unii i obszary, w którym podejmujemy decyzje razem - zaznaczył.
- Niestety w ostatnich latach następowało obchodzenie tych traktatów albo wręcz ich łamanie na przykład w sferze polityki migracyjnej, czy kwestii wymiaru sprawiedliwości. Problem polega na tym, że ta granica nie jest respektowana przez unijne instytucje
- powiedział polityk PiS-u.
Wspólna sprawa
Maciej Konieczny, poseł Lewicy podkreślił, że Polska jest częścią Unii Europejskiej. - Wspólnie tworzymy zasady współpracy i naszych relacji. One są zapisane w traktatach - mówił.
- Ważne jest, aby były one przestrzegane i żebyśmy też wspólnie tworzyli, jaka jest Unia Europejska i o czym może ona decydować
- dodał.
Unijne instytucje nie wychodzą poza kompetencje
Posłanka Koalicji Obywatelskiej – Inicjatywy Polskiej Katarzyna Piekarska stwierdziła natomiast, że ta granica leży w traktatach i umowach międzynarodowych, których Polska jest stroną. - Polska konstytucja bardzo dokładnie określa, jakie są relacje pomiędzy Polską a innymi państwami, kiedy mamy do czynienia z umową międzynarodową. Moim zdaniem to jest relatywnie proste - oceniła.
- Moim zdaniem, jak patrzę do tej pory, unijne instytucje nie wychodzą chyba poza swoje kompetencje
- zaznaczyła posłanka KO.
Traktaty mówią jasno
- Te granice wyznaczają ramy prawne, zarówno polskiego ustawodawstwa, jak i prawa europejskiego. Myślę, że bez jakiejś złej woli, dokonując interpretacji bardzo jasno widać te granice, gdzie rozwiązania prawne Unii wkraczają do naszego porządku prawnego na mocy tego, co mówi traktat i do czego zobowiązaliśmy się, wchodząc do Unii Europejskiej, a do czego nie
- powiedział poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Krzysztof Paszyk.
Polityk PSL-u stwierdził, że „problem dzisiaj polega na tym, że polskie władze ze złą wolą próbują wykrzywiać rzeczywistość i mówić, że czarne jest białe”. - A traktat jasno mówi w wielu kwestiach, co wchodzi w kompetencje, a co nie - zakończył.