Kilka dni temu Stany Zjednoczone poinformowały, że wycofają z Niemiec 5000 swoich żołnierzy. Pojawiły się głosy, także ze strony amerykańskich Republikanów, by żołnierze zostali rozlokowani na wschodniej flance NATO, m.in. w Polsce lub w Rumunii. Co na to rząd w Warszawie? Donald Tusk oznajmił, że w tej sytuacji Polska nie powinna "podbierać" wojsk amerykańskim naszym zachodnim sąsiadom.
- Dzięki staraniom przede wszystkim prezydenta Karola Nawrockiego doszło do przełomu. mamy możliwość utworzenia stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce, wyobraźmy sobie, jak wzmocniłoby to poziom bezpieczeństwa Polski ,zabezpieczenia przed potencjalnymi atakami. W takiej sprawie nie wolno kluczyć, nie wolno niuansować, nie wolno uprawiać dyplomacji uników. A z czymś takim mamy obecnie do czynienia - powiedział były premier Mateusz Morawiecki podczas porannego briefingu prasowego.
Dodał, że wycofanie przez USA 5000 żołnierz z Niemiec "to znakomita okazja do wzmocnienia obecność wojsk sojuszniczych, wojsk amerykańskich, na polskiej ziemi".
- Tymczasem polski premier mówi dzisiaj o "niełamaniu europejskiej solidarności', żeby "nie naruszać jakichkolwiek interesów naszych sąsiadów". O czym on mówi, "solidarność europejska"? To on nie wie, na czym polega polityka międzynarodowa, że to jest walka przede wszystkim o własny interes, własne bezpieczeństwo?. To "solidarność europejska" była wtedy, gdy Niemcy podpisywały umowę z Rosją ws. Nord Stream 2, transportu gazu, a może Mercosur, może 5000 hełmów dla Ukrainy? Każdy premier szanującego się państwa wie, że trzeba przede wszystkim zabiegać o własny interes, bezpieczeństwo, gdy pojawia się historyczny moment, gdy możemy podnieść poziom naszego bezpieczeństwa, to obecny premier tak naprawdę kluczy i rejteruje. Powinien powiedzieć głośne "tak" dla wzmocnienia obecność wojsk sojuszniczych w Polsce, dla bazy stałej wojsk amerykańskich w Polsce. Powinien powiedzieć "tak" dla umocnienia sojuszu polsko-amerykańskiego. Francuzi przyjdą nam z pomocą? Włosi? Hiszpanie, Niemcy? O czym my w ogóle mówimy
- wskazywał Morawiecki.
Jego zdaniem, rząd we współpracy z prezydentem powinien obecnie w Waszyngtonie zabiegać o to, by w Polsce powstała stała baza wojsk USA.
- Każdy, kto się choć trochę orientuje, wie, że [armia USA] to jest realna siła, która może zmienić układ sił, że polskie matki przestaną się martwić o bezpieczeństwo swoich dzieci, ponieważ mamy stałe bazy USA, ponieważ mamy silne polskie wojsko, ponieważ jest obecność sojusznicza, która jest niekwestionowana przez nikogo. Są polscy i zagraniczni przedsiębiorcy, którzy chcą tworzyć nowe miejsca pracy, ale w otoczeniu bezpiecznym. Dlatego ten moment jest tak absolutnie przełomowy. Polska leży tam gdzie leży. Dzisiaj pojawia się okno okazji, wyjątkowa możliwość, z której rozliczy nas historia. Nie zmarnujmy tej okazji - powiedział były premier.
Morawiecki zaapelował także do Tuska, by "przestał opowiadać głupoty".
- On nie dorósł do tej funkcji, widzę, co robi, w jaki sposób prowadzi antypolitykę dyplomatyczną - dodał.
🟦 Bezpieczeństwo Polski nie może być przedmiotem kalkulacji wyborczych Donalda Tuska ani zakładnikiem jego osobistych sympatii i sojuszy! Właśnie teraz rozstrzyga się, czy wykorzystamy historyczną szansę na wzmocnienie naszej pozycji w @NATO i relacji z USA.
— Mateusz Morawiecki (@MorawieckiM) May 6, 2026
🇵🇱🛡🇺🇸
🟦 Informacje… pic.twitter.com/4Kp82C4t1Y