Donald Tusk, szef Platformy Obywatelskiej oraz przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej, wybrał się wczoraj na Węgry, by okazać swoje poparcie dla opozycji, która stworzyła wspólną listę i chciałyby przejąć władzę w najbliższych wyborach.
Były polski premier zrobił sobie nawet zdjęcie z Peterem Jakabem, przewodniczącym Jobbiku. Politycy tej partii w przeszłości słynęli z antysemityzmu, a jeden z nich został niedawno prawomocnie skazany za szpiegostwo na rzecz Rosji. Wizytę byłego szefa polskiego rządu dosadnie skomentował podczas wiecu wyborczego Viktor Orban, premier Węgier. Zasugerował, że skorzystanie z "patronatu" Tuska najpewniej nie przyniesie pożądanych przez węgierską opozycję rezultatów.
"W geście rozpaczy zaprosili tu także Donalda Tuska, który najpierw rozbił własną partię w Polsce, a potem rozbił Europejską Partię Ludową w Brukseli. Sam Donald Tusk to czarny kot, który sprawia ludziom kłopoty. Stara rada jest taka, aby nigdy nie powstrzymywać przeciwnika przed popełnieniem błędu"
- powiedział węgierski premier.
Premier Węgier Victor Orban
— Przesympatyczna Renatka (@tylko_prawda_) March 15, 2022
"Donald Tusk to czarny kot, który sprawia ludziom kłopoty"
Zaorane 🚜🚜🚜😊 pic.twitter.com/DtkTZJhSpG