Donald Tusk przyjechał do Krosna Odrzańskiego, by rozmawiać o skażeniu Odry. Na miejscu pojawiła się m.in. marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak, która już snuła wizje o... "rządzie Tuska". Sam lider PO zapewniał o swoim wielkim oddaniu w celu powrotu do władzy.
- Ja nie mówię o własnym interesie, naprawdę, znaczy... dbam o interes polityczny, chce wygrać, jestem szefem partii. Stanę na głowie, życie oddam żeby sytuację w Polsce zmienić. Ze względu na moje wnuki i dzieci, one chcą tu mieszkać, ja nie mam wyjścia, zrobię wszystko, żeby Polskę uwolnić od tego co się dzieje. Ale OK, to moja odpowiedzialność za moją robotę
- powiedział Tusk.
Później padły już słowa w stylu przewodniczącego Platformy:
Coś takiego jest ciągle w głowach bardzo wielu Polaków, że PiS ma poparcie 30 procent. Tak jak Trump miał poparcie po 4 latach tragicznych, niebezpiecznych, skorumpowanych, że dostał więcej głosów.
Brakowało tylko gestu, który Tusk wykonał podczas jednej z poprzednich podobnych wypowiedzi...
Kobieta z sali, której Donald Tusk nie zna, w normalny sposób spytała czy może coś zrobić, żeby politycy opozycji przestali mówić źle o Polsce w PE. W odpowiedzi Tusk z pełną szydera postanowił ją - ku uciesze sympatyków - obrazić.
— Samuel Pereira (@SamPereira_) June 6, 2022
(wideo od @ekazikowska) pic.twitter.com/HUEnKCygZ4