28 grudnia podczas konferencji prasowej lidera Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska jedno z pytań zadał Samuel Pereira, szef portalu TVP Info, którego politycy PO delikatnie mówiąc nie darzą sympatią. Z tego powodu lider PO postanowił podzielić się swoim kąśliwym komentarzem. - Nie sądziłem, że ostatni tydzień tego roku będzie taki bardzo portugalski. Dwie głośne postacie: pan trener Sousa i pan redaktor Pereira pozostaną na długo w naszej pamięci. Może nie najlepiej, ale na pewno długo będziemy pamiętali o tym portugalskim finale roku 2021 - powiedział.
[polecam:https://niezalezna.pl/424201-portugalski-tydzien-tuskowi-puscily-nerwy-dziennikarza-zestawil-z-paulo-sousa?msnc]
"Żart" Tuska
O komentarz do tej sprawy redaktor Katarzyna Gójska poprosiła wiceministra spraw zagranicznych Marcina Przydacza. - Pan Donald Tusk przedstawił zachowanie trenera Paulo Sousy i w jego odczuciu zachowanie polskiego dziennikarza Samuela Pereiry, który w połowie ma pochodzenie portugalskiego, jako taki przykład złego działania, w pewnym sensie przypisując te "złe cechy" po prostu Portugalczykom. Jak pan odbiera taką wypowiedź? W końcu to mówi były polski premier, były przewodniczący Rady Europejskiej. Czy to taki dowcip? - zapytała.
- Nie jest to na pewno jakimś elementem mojego poczucia humoru wyśmiewanie się z innych narodowości, czy próba stygmatyzowania innych narodowości. Myślę, że większość Polaków ma raczej też otwarty stosunek do innych narodowości, w tym także myślę, że wszyscy do Portugalczyków
- ocenił Marcin Przydacz.
"Nie" dla stygmatyzacji
Polityk stwierdził, że "historia selekcjonera Paulo Sousy nie ma tutaj większego znaczenia". - My krytycznie oceniamy jego postawę nie ze względu na pochodzenie, ale ze względu na brak jego profesjonalizmu - stwierdził.
- Dziwię się oczywiście panu premierowi Tuskowi, że te parę lat w Brukseli nie nauczyły go takiej tolerancji do innych narodowości. Bez względu na to, czy ktoś jest pół-Włochem, pół-Austriakiem, czy pół-Szwedem zasługuje na taki sam szacunek. Próba stygmatyzowania ze względu na narodowość nie powinna mieć miejsca w tolerancyjnej przecież i otwartej Polsce
- dodał.