W odtajnionych przez prokuraturę zeznaniach Marcin W. opowiadał m.in. o swoich rzekomych przyjacielskich relacjach z Grzegorzem Napieralskim, przewodniczącym Sojuszu w latach 2008-11 i kandydatem tej partii na prezydenta w roku 2010. W. mówił m.in. o tym, ze udzielał politykowi "bezzwrotnych pożyczek". W piątek Napieralski powiedział, że publikacja zeznań Marcina W., bez publikacji jego własnych zeznań w tej sprawie, jest "manipulacją".
"Super Express" ujawnił dzisiaj, że spółka MM Group kontrolowana przez wspólnika Marka Falenty Marcina W., dokonała co najmniej dwóch wpłat na stowarzyszenie żony Napieralskiego; po ujawnieniu zeznań W. poseł PO zdecydowanie odcinał się od powiązań finansowych z hochsztaplerem.
Tomasz Sakiewicz ocenił, że ujawnione informacje kończą polityczną karierę Grzegorza Napieralskiego. - Okłamał nas wszystkich. W ostatnich dniach wszystkiemu zaprzeczał, ale okazało się, że to nieprawda - powiedział.
- Ta cała jego lewicowa działalność okazała się tylko kwestią tego, kto ile zapłaci. Zresztą niestety wiele tych organizacji ekologicznych tak działa, to jest wielki wstyd, bo naprawdę Polsce są potrzebni ekolodzy, potrzebna jest działalność ekologiczna, ale lewica zupełnie skompromitowała tę kwestię
- ocenił.
Redaktor naczelny "GP" i "GPC" zauważył, że "dzisiaj ekologia kojarzy się z łapówkarstwem i załatwiactwem".