W wywiadzie, którego udzieliła portalowi Interia.pl, przekonywała, że powinno się zakazać wykorzystywania zwierząt do „sportu, rozrywki, badań i testów”. Polityk stwierdziła, że należy całkowicie usunąć mięso z diety ludzi. – W mojej „piątce dla branży roślinnej” pokazuję szybszą ścieżkę tych zmian. Musimy przestać dotować produkcję mięsa i mleka, zakazać reklamy takich produktów, wprowadzić zerową stawkę VAT na zamienniki roślinne i już od przedszkola przedmiot prawa zwierząt i klimat. Dzisiaj ludzie mniej zamożni często nie mogą sobie pozwolić na nic innego niż wysoko przetworzone produkty odzwierzęce, bo one są dotowane, tanie i dostępne wszędzie. Ci ludzie nie będą kupować zdrowej, etycznej żywności, dopóki nie będzie dostępna i tania – przekonywała Spurek.
Jeździectwo to zło
Zapytana o to, czy przeszkadza jej jeździectwo, stwierdziła, że powinno ono zniknąć. – W jeździe konnej, w sporcie, nie ma relacji i więzi. Tu jest eksploatacja. Mówią o tym również same zawodniczki i zawodnicy – powiedziała. – Czytałam opinie ludzi tej dyscypliny. Mówią, że konie zostały w tym wszystkim sprowadzone do przedmiotu, że są traktowane jak sprzęt sportowy – dodała.
To nie pierwszy raz, kiedy Sylwia Spurek szokuje polską opinię publiczną swoimi absurdalnymi pomysłami. Polityk znana jest jako skrajna lewaczka, która sprowadza sprawę ochrony zwierząt do poziomu absurdu. We wrześniu tego roku europosłanka w mediach społecznościowych przedstawiła swoją „piątkę dla zwierząt”. Polityk domagała się: zakazu wykorzystywania zwierząt w cyrkach, delfinariach, zakazu polowań, w tym wędkarstwa do 2023 r.; zakazu otwierania nowych hodowli do 2025 r.; zakazu badań z wykorzystywaniem zwierząt do 2030 r.; całkowitego zakazu hodowli zwierząt do 2040 r. oraz natychmiastowego zwiększenia ochrony zwierząt w polskiej konstytucji. – To jest hobby, to jest rozrywka, to jest coś, co ludzie robią dla przyjemności. Pytanie, czy można krzywdzić, okaleczać, zabijać dla przyjemności. Czy tak samo dyskutowalibyśmy o takich praktykach, gdyby chodziło o psy i koty. (...) Jeśli chcemy budować kulturę praw zwierząt, nie możemy stosować taryfy ulgowej dla myślistwa i wędkarstwa – tłumaczyła swój postulat zakazu wędkarstwa.
Bezlitosna weganka
Sylwia Spurek nie tylko jest weganką, lecz także wymaga tego stylu życia od swoich podwładnych. Kilka miesięcy temu portal Newsweek poinformował, że zabrania ona pracownikom swojego biura jedzenia… kanapek z jajkami. „Przez biuro Spurek przewinęło się wiele osób. Średnio wytrzymują pół roku, odchodzą znerwicowani” – informował portal. Wydarzenie to było krytykowane nawet przez innych radykalnie lewicowych polskich polityków. – To jest po prostu przegięcie – mówiła na antenie Radia Zet Joanna Scheuring-Wielgus, posłanka Lewicy.
Zdecydowanie najbardziej znaną wypowiedzią Sylwii Spurek jest ta o krowach. Europosłanka w 2019 r. w rozmowie z Mikołajem „Jaokiem” Januszem, twórcą kanału Pyta.pl, obecnie związanym z Telewizją Republika, stwierdziła, że „krowy są gwałcone”. – Z mlekiem nie jest jak z moczem, nie daje się bez przyczyny. Krowy są gwałcone, żeby zostać zapłodnione, żeby mogły urodzić, żeby mogły dawać mleko. Żadna krowa, tak jak żadna kobieta, nie daje mleka po prostu – powiedziała kanałowi Pyta.pl.
Hipokryzja à la Spurek
Sylwia Spurek, mimo że jest znana z bardzo rygorystycznego podejścia do kwestii ochrony zwierząt, to w przeszłości miewała wpadki, które wskazują na jej hipokryzję.
W 2019 r. zamieściła zdjęcie na Twitterze. Internauci w komentarzach zauważyli jednak, że posłanka ma na sobie pasek z bydlęcej skóry. – Wegetarianką jestem od 7 lat, a weganką od 4. Nie kupuję ubrań pochodzenia zwierzęcego, nigdy nie kupowałam i nie nosiłam futer. Torebki, buty, paski skórzane, które kupiłam wcześniej, przed 2015, nadal używam, bo wyrzucanie ich byłoby nieekologiczne. Bronię praw zwierząt! – przekonywała. Te tłumaczenia okazały się jednak nieprawdziwe. Szybko na jaw wyszło, że ów pasek był częścią kolekcji jesienno-zimowej 2018/2019.
"Gazeta Polska Codziennie" zapytała posła Prawa i Sprawiedliwości, szefa sejmowej komisji rolnictwa Roberta Telusa o to, co jego zdaniem chce osiągnąć Sylwia Spurek, składając coraz bardziej absurdalne postulaty. – Ta pani chce zaistnieć. Chce, żeby o niej mówiono. W inny sposób nie może tego zrobić, to próbuje zaistnieć takimi skandalami, bo taka wypowiedź jak ta o jeździectwie to dla mnie skandal, bo jestem hodowcą koni. Jeździectwo, hodowla koni to jest w Polsce tradycja od setek lat – powiedział w rozmowie z „Codzienną”.
– W jej działaniu, w jej wypowiedziach w ogóle nie widzę sprawy ochrony zwierząt, bo one w żaden sposób nie przyczyniają się do ochrony zwierząt i nie mają z nią nic wspólnego
– dodał Telus.