Sejm na początku wtorkowych obrad uczcił minutą ciszy pamięć zamordowanego 71 lat temu mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę". Cześć posłów postanowiła jednak zaprotestować przeciwko temu. Parlamentarzyści z Lewicy siedzieli podczas w ławach, natomiast niektórzy z polityków Koalicji Obywatelskiej opuścili salę plenarną.
Duch Bieruta i michnikowszczyzny
Do sprawy w rozmowie z portalem Niezalezna.pl odniósł się prezes fundacji „Łączka” Tadeusz Płużański, który stwierdził, że ta sytuacja w ogóle go nie dziwi. - Pamiętam uchwałę Sejmu sprzed lat, kiedy to Lewica była przeciw uhonorowaniu Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” i jak widać, dalej trwa w tym postkomunistycznym przekonaniu, że to nie był bohater tylko bandyta - powiedział.- Nad Lewicą zdecydowanie unosi się duch Jaruzelskiego, a nawet Bieruta. Natomiast nad Koalicją Obywatelską duch „michnikowszczyzny” przede wszystkim - dodał.
- Lewica komunistyczna i ta michnikowa nie lubią polskich bohaterów. Łączą się w tym tak, jak kiedyś w Międzynarodówce się łączyli różni komuniści, lewacy. Dzisiaj w takiej nowej nieformalnej międzynarodówce mogą być przeciw polskim wartościom, polskim bohaterom. Zapewne bliżej im do ich oprawców, morderców komunistycznych. Przykro to stwierdzać, ale niestety sami takim zachowaniem to potwierdzają
- ocenił.
Głos przeciw wolnej Polsce
Tadeusz Płużański podkreślił, że „Łupaszce należy się szacunek”. - Jako człowiekowi, który walczył o wolną i niepodległą Rzeczpospolitą - zaznaczył.
Nasz rozmówca stwierdził, że bycie przeciw upamiętnieniu Szendzielarza to tak, jakby głosować przeciw wolnej Polsce. - Szkoda, że w Rzeczpospolitej są środowiska, które bardziej hołdują antypolonizmowi, nie chcą polskiej wolności i suwerenności - zakończył.