Podczas wczorajszej konferencji prasowej Michał Kołodziejczak stwierdził, że rynek żywności w Polsce uległ załamaniu. Zdaniem lidera AgroUnii, obecnej drożyzny można było uniknąć, a teraz należy jak najszybciej podjąć stosowne działania.
- Nie ma czegoś takiego w Polsce jak bezpieczeństwo żywnościowe, ono jest zagrożone, bo bezpieczeństwo żywnościowe jest wtedy, kiedy konsumenta stać na normalne zakupy, a za chwilę sałatę będą jedli tylko najbogatsi
– mówił Kołodziejczak, pokazując skrzynkę z zakupami z targowiska na warszawskiej Hali Mirowskiej. Jak zapewnił, za warzywa, owoce i jajka zapłacił 120 zł.
- PiS zarżnął produkcję żywności w Polsce i polskie rolnictwo - grzmiał.
W sukurs przyszli mu jednak zwykli przechodnie.
- Panie, jakie 120 zł? Pan kłamie!
- Sałata za 10 zł? Gdzie pan ją kupił? Ja panu pokażę stoisko, gdzie maliny są po 34!
- Co tydzień robię tutaj zakupy i nie za tyle!
- To jest tak wiarygodne jak 10 zł za paliwo!
- krzyczeli.
Zobaczcie:
Musicie to zobaczyć.
— Samuel Pereira (@SamPereira_) March 9, 2023
Michał Kołodziejczak przyszedł na ryneczek zrobić happening. Polacy nie dali się nabrać i zaczęli kontrować jego kłamstwa.
1/2 pic.twitter.com/bMiZFaCM2D
Natalia Żyto wpadła w popłoch, a bezradny Kołodziejczak zaczął obrażać ludzi, a później usunął się. W przeciwieństwie do akcji AgroUnii z października - nie doszło do rękoczynów
— Samuel Pereira (@SamPereira_) March 9, 2023
2/2 pic.twitter.com/lMT3EVAI5C