Piotr Nisztor w środowym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska" kontynuuje opisywanie sprawy Neumanna i trzech innych osób, wobec których akt oskarżenia w grudniu 2020 r. trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie. W sprawie nikt nie przyznał się do winy, a polityk odmówił składania zeznań - przypomniała "Gazeta Polska".
W najnowszym numerze tygodnik podał, że na początku grudnia 2021 r. sędzia - jeszcze przed rozpoczęciem procesu, na posiedzeniu - umorzyła częściowo postępowanie, nie dopatrując się winy dwojga menedżerów Sensor Cliniq Agnieszki O. i Krzysztofa R.
Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze wniosła o uchylenie tego postanowienia.
Cytowany przez "GP" jej rzecznik, prok. Tomasz Czułowski powiedział, że w ocenie prokuratury sąd błędnie uznał, iż czyny zarzucane menedżerom kliniki "nie wypełniają znamion czynu zabronionego, bez przeprowadzenia postępowania dowodowego na rozprawie".
Dlatego prokuratura chce, by sąd pierwszej instancji rozpoznał ten wątek podczas rozprawy. Sąd pominął m.in. opinie biegłych - zaznaczyła jeleniogórska prokuratura w zażaleniu na umorzenie tej części postępowania - napisał tygodnik. Podał, że zażalenie rozpatrzył Sąd Apelacyjny w Warszawie.
"GP" przypomniała, że akt oskarżenia przeciw Neumannowi zarzuca mu przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków w czasie, gdy za rządów PO-PSL był wiceministrem zdrowia. Prokuratura zarzuca mu, że miał naciskać na ówczesnego dyrektora mazowieckiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, aby podpisał umowę na świadczenie usług okulistycznych z tą prywatną Sensor Cliniq.
Również oskarżony w tej sprawie dyrektor Adam T. podpisał kontrakt, dzięki któremu klinika dostała 13,5 mln zł, pomimo, że NFZ wykrył w niej nadużycia - firma bezprawnie brała opłaty za operacje - przypomniał tygodnik.
