W ostatnim czasie coraz częściej dochodzi do różnego rodzaju konfliktów między Lewicą i Platformą Obywatelską. Ten wewnętrzny konflikt zaostrzył się szczególnie po powrocie do polityki Donalda Tuska i relacje między tymi formacjami z pewnością nie są już tak dobre, jak za czasów kampanii do Europarlamentu, gdzie wspólnie kandydowały pod szyldem Koalicji Europejskiej.
Płynna granica
Między partiami toczy się mocna wojna o pozyskanie wyborców. Zapytaliśmy profesora Kazimierza Kika, politologa Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach o to, czym różnią się wyborcy tych dwóch formacji. - Różnica między nimi jest „płynna” - stwierdził.
- Dlaczego? Dlatego, że na wspólnych listach do Parlamentu Europejskiego byli najbardziej znaczący przedstawiciele Lewicy. Oczywiście oni są tylko historycznymi przedstawicielami Lewicy, ale jednak są. Ta pozostałość po Koalicji Europejskiej powoduje, że granica między nimi jest płynna, zwłaszcza w przypadku wyborców
- powiedział nasz rozmówca.
Najważniejsze personalia
Politolog ocenił jednak, że o ile granica między wyborcami jest płynna, to różnica między partiami jest dosyć istotna. - Ona nie jest granicą ideową ani programową. W zasadzie jest to granica personalna - stwierdził.
- Te granice się zacierają, ponieważ cały czas po 2015 roku podejmowane są próby tworzenia jednego wspólnego frontu opozycji przeciwko PiS-owi. Stąd też Nowa Lewica próbuje wyrwać się z zaklętego kręgu podporządkowania się Platformie Obywatelskiej i jest na bezdrożach
- podkreślił.
Podział wyborców
Dopytaliśmy eksperta, czym kieruje się wyborca, podejmujący decyzję „PO czy Lewica”. - W tej chwili nie wiem, prawdę mówiąc, czy jest jakkolwiek różnica. Musimy zastanowić się, co to znaczy lewica w Polsce. Jeśli to jest lewica socjalna, to nie ma co tego szukać w Nowej Lewicy. Mogłaby ona się koncentrować trochę w Razem, ale to jest zbyt mało licząca się partia - zauważył.
- Lewica dzisiejsza jest lewicą progresywną i nieczytelną programowo i ideowo, ponieważ jej przewodniczącymi są: przedstawiciel PZPR-u i przedstawiciel środowiska LGBT. Dlatego można powiedzieć, że lewicy klasycznej w Polsce nie ma
- zakończył profesor Kazimierz Kik.