Liczne środowiska obiecywały sobie wiele po powrocie Donalda Tuska do polskiej polityki. Wieszczono, że objęcia fotela lidera Platformy Obywatelskiej pozwoli partii na marsz ku zwycięstwu w przyszłych wyborach. Początkowo sondaże pokazywały wzrost poparcia dla PO, jednak eksperci są zgodni, że "efekt Tuska już minął".
W niedawnym sondażu przeprowadzonym przez CBOS, Koalicja Obywatelska mogłaby liczyć na poparcie 16 proc. badanych, a w przeprowadzonym przez IBRiS dla Onetu badaniu widoczny jest spadek zaufania do samego Tuska do poziomu z początku 2021 r., kiedy jeszcze daleko było do konkretów na temat jego powrotu do polskiej polityki.
Tymczasem wciąż istnieje grono entuzjastów. Dziś na Twitterze adwokat Roman Giertych, zamieścił taki wpis:
Moi drodzy przyjaciele z PO. A teraz wyobraźcie sobie co by było gdyby on nie wrócił?
— Roman Giertych (@GiertychRoman) September 23, 2021
Dziennikarze zadrwili z wpisu Giertych, twierdząc, że wypadałoby pisać "on" wielką literą.
"On" czyli: Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać https://t.co/q0hWrhP74C
— Łukasz A. Jankowski (@LAJankowski) September 23, 2021
Bezpieczniej chyba pisać On. https://t.co/ONG0ZnUrSV
— Jacek Prusinowski (@jprusinowski) September 23, 2021
Wpis pojawił się w kontekście dyscyplinarnych konsekwencji, jakie Tusk wyciągnął wobec byłego lidera partii, Borysa Budki, oraz wiceprzewodniczacego PO, Tomasza Siemoniaka. Powodem była ich obecność na urodzinowej imprezie dziennikarza Roberta Mazurka, gdzie bawili się m.in. w towarzystwie polityków innych opcji, w tym Prawa i Sprawiedliwości.
Rzecznik PO Jan Grabiec poinformował, że Tusk wezwał na rozmowę Budkę i Siemoniaka „w związku z niezachowaniem należytych standardów, jakich oczekuje się od wiceprzewodniczących PO”.
Jako pozytywny ruch Tuska odczytał m.in. Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku, który skomentował wpis Giertycha.
To by jeszcze balowano u Mazurka
— Tadeusz Truskolaski (@TTruskolaski) September 23, 2021
Jako dobrą uznał decyzję Tuska inny były lider ugrupowania, Grzegorz Schetyna. Odnosząc się do samego przebiegu imprezy u dziennikarza, Schetyna stwierdził, że "takie sklejanie może tworzyć zły kontekst".
- Zdjęcia pokazujące taką swobodną rozmowę między ludźmi - którzy mają inne zdanie i rywalizują tak bardzo twardo tutaj, w Sejmie, i poza nim - są złym sygnałem do opinii publicznej, pokazują, że to, co dzisiaj różni nas, może być udawane, a nie jest. Prawda jest na sejmowych korytarzach i w sejmowych debatach, a nie na tych zdjęciach
- powiedział były przewodniczący PO.