Grzegorz Schetyna i Radosław Sikorski, którzy na gorąco komentowali raport o stratach wojennych stwierdzili, że Polsce żadne reparacje się już nie należą. Początkowo podobnego zdania był Donald Tusk, jednak ostatecznie wyraził nawet gotowość pomocy ws. reparacji wojennych od Niemiec.
"Tu trzeba profesjonalnej, solidarnej i niejątrzącej akcji. Trzymam kciuki za wszystko, w tym za rząd PiS-u i jego dyplomację, bez przekonania, że oni potrafią to zrobić"
– powiedział.
Do chaotycznej reakcji Platformy Obywatelskiej odniósł się Tomasz Sakiewicz.
Lojalnie wobec Berlina zaczęli bronić interesów Niemiec, tak, jak w każdym pierwszym odruchu, kiedy jest kontra między interesami polskimi i niemieckimi. Platforma w pierwszym odruchu szuka w miarę strawnego dla swojego elektoratu sposobu bronienia interesów niemieckich
- zauważył redaktor naczelny "GP".
W pierwszym odruchu zaczęli stosować tę swoją socjotechnikę, zalewać Internet przy pomocy różnych narzędzi. One nagle musiały zmienić zdanie, bo okazało się, że to jest askuteczne, że obrona interesów Niemiec w sprawie reparacji, tak wprost jest bezczelna i powoduje, że Platforma traci i nie będzie miała w przyszłości możliwości reprezentowania interesów Berlina, bo będzie coraz słabsza
- dodał.
Więc zaczęli mówić to, co się podoba, przynajmniej ich elektoratowi, a podoba się w tej sprawie to samo, co elektoratowi PiSu, czyli trzeba walczyć o te reparacje
- podkreślił Sakiewicz.
Tylko że "oni to zrobią lepiej". Jak lepiej, to nie wiadomo, bo gdy rządzili to nie kiwnęli palcem, natomiast stawiając takie ale, to rozbijają jednak to wspólne stanowisko, czyli de facto dalej chodzi o to, żeby blokować reparacje, tylko innymi metodami. Mówiąc: "jesteśmy za, tylko inaczej"
- dodał.