W ostatnim czasie coraz częściej dochodzi do działań wymierzonych w dziennikarzy Telewizji Republika. Policja otrzymuje zawiadomienia dotyczące domniemanych zagrożeń lub możliwych przestępstw, po czym podejmuje interwencje wobec pracowników stacji. Dziś funkcjonariusze siłowo weszli do domu Tomasza Sakiewicza, gdzie znajduje się również redakcja, a jego asystentkę zakuli w kajdanki.
Do sprawy odniósł się minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Polityk oznajmił, że "służby podległe MSWiA nie prowadzą działań wobec jakiegokolwiek medium, reagują na sygnały o potencjalnym niebezpieczeństwie i zagrożeniu życia".
Nie ponoszą odpowiedzialności za fałszywe zgłoszenia tak samo, jak za tych którzy chcą to wykorzystać jako oręż w politycznej walce
- dodał Kierwiński.
Jego słowa skomentował na antenie TV Republika Tomasz Sakiewicz.
To jest człowiek, którego nie można poważnie traktować. On jest psychicznie uszkodzony, ma problemy z koordynacją tego, co mówi. Z drugiej strony jest on wyjątkowo niebezpieczny. W prochowni znalazł się facet z zapałkami. Jak się wpuści taką osobę do prochowni, to ludzie cierpią. Ja walczyłem z bezpieką jako nastolatek i na mnie taki gnojek jak pan Kierwiński nie działa. Ja widzę, jak młodsi koledzy, którzy nie mieli takich doświadczeń, cierpią. Ten typ zbydlęcenia koalicji rządzącej wyklucza ich z demokratycznego życia. Przekroczyli wszystkie granice
– powiedział.
Prezes Republiki wskazał też, że nie jest jedyną ofiarą tej skoordynowanej akcji.
Są osoby, które być może ucierpiały mocniej. Nie każdy chce wszystko mówić. Podobne działania podjęto również wobec innych osób z naszych mediów. Proszę wyobrazić sobie sytuację pani, która pracuje w administracji i dowiaduje się, że 13-letni chłopiec chce popełnić samobójstwo, a ma syna w tym wieku
- podkreślił.
Według Sakiewicza "władza dała się przyłapać, o ni nie reagowali przez kilkadziesiąt godzin".
Na moje prośby dotyczące tego, iż trzeba scalić i koordynować te zgłoszenia, policjanci odmawiali. Była decyzja na poziomie władzy, że mają rozproszyć to śledztwo, ponieważ to im umożliwiało napadanie na kolejnych ludzi
– stwierdził.
"Musimy rozpocząć pościg za tymi bandytami"
Szef TV Republika zrelacjonował też przebieg skandalicznej interwencji policji w jego mieszkaniu.
Przyjechało pogotowie. Poprosiłem asystentkę, żeby wyjaśniła im, że nikt nie potrzebuje pomocy. Następnie wkroczyły osoby podające się za policjantów odmawiające wylegitymowania się. Nie mieli też nakazu. Ja wówczas zacząłem nagrywać to, co się działo. Rzucili się na moją asystentkę tylko dlatego, że poprosiła ich o wylegitymowanie się. To jest to, co ten łobuz podający się za rzecznika policji nazwał „przekomarzeniem się”. Zażądanie wylegitymowania się nie jest przekomarzaniem się, tylko obowiązkiem, który musi wykonać każdy policjant. Policjanci nie mieli oznaczeń personalnych. Jeden z nich dokonał przeszukania w moim mieszkaniu. Nie sporządzono żadnej notatki. Później oni uciekli na pełnym gazie. Zachowali się jak zwykli bandyci. To są przestępcy w mundurach, którzy napadają na ludzi. To było działanie poza granicami jakiegokolwiek prawa. Oni twierdzili, że dostali jakieś polecenie. Oni grozili, że użyją wobec mnie również siły, ale jak podszedłem, to się cofnęli. Musimy rozpocząć pościg za tymi bandytami, bo to są niebezpieczni ludzie. Trzeba ich ścigać i to natychmiast.
– powiedział.