"Idea, że USA stały za wybuchami gazociągów Nord Stream jest niedorzeczna i nie jest niczym więcej niż funkcją rosyjskiej dezinformacji"
- powiedział w środę rzecznik Departamentu Stanu Ned Price, odnosząc się do wypowiedzi Radosława Sikorskiego.
"To, co stało się strasznego, to to, że ten pan zaatakował USA. Zaatakował USA sugerując, że to USA są winne tego sabotażu z którym mieliśmy do czynienia w gazociągach Nord Stream. Reakcja USA na taki atak jest naturalna i oczywista. Pokazuje, że traktują to poważnie. Jest dramatyczne, że partia, której jest tak ważną osobą pan Sikorski, nie potraktowała tego poważnie, tylko próbuje zlekceważyć to zupełnie"
- ocenił Antoni Macierewicz w rozmowie z Katarzyną Gójską.
Polityk dodał, że "ten atak ze strony Sikorskiego został przyjęty w świecie jako bardzo ważne stanowisko nie tylko jego, ale całej tej partii, a ta partia na to w żaden sposób nie reaguje".
"To bardzo poważna sprawa. To formacja, która akceptuje w ten sposób swoją antyamerykańskość. Pan Sikorski dokładnie tak samo bronił strony rosyjskiej w 2010 roku. To była ta osoba, która jako pierwsza zaczęła stanowisko rosyjskie propagować mówią, że to polscy piloci doprowadzili do katastrofy. To była właśnie obrona Putina. Podobnie jest dzisiaj. On broni Putina, on broni strony rosyjskiej, a PO to akceptuje. To jest rzecz naprawdę dla Polski bardzo poważna"
- wskazał.
"Trudno się dziwić, że Biały Dom na to zareagował. Musiał na to zareagować, dlatego że pan Sikorski mimo że nie pełni dziś ważnej funkcji, ale jest drugą osobą w PO. W związku z tym strona amerykańska żąda, by PO się do tego ustosunkowała"
- powiedział.