Z okazji Dnia Pamięci o Holokauście, w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie Komisji Europejskiej. W trwającym niespełna minutę nagraniu przypomniane zostały nazwiska ofiar Holokaustu. Przy konkretnych postaciach zestawiono nazwy miejsc, w których stracili życie. Wymieniono m.in. kraje takie jak: Grecja, Ukraina, Chorwacja i Litwa. W pewnym momencie pojawia się również nazwa „Auschwitz Camp”. Brak jednak informacji o tym, że obóz znajdował się na terenie okupowanym przez Niemcy. W kilkudziesięciosekundowym nagraniu nie ma ani jednej wzmianki o tym, że za Holokaust odpowiadają właśnie Niemcy.
Po stanowczych reakcjach w Polsce, nagranie usunięto.
Zajście tłumaczył w programie Telewizji Republika #Jedziemy prof. Ryszard Legutko, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.
- To nie pierwszy raz. Przypomnę, kiedy była rocznica powstania w Getcie Warszawskim to pani przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola wygłosiła przemówienie, w którym ani razu nie padło słowo „Niemcy” czy „niemiecki” - tłumaczył.
Przyznał, że kiedy zwrócił jej uwagę, ta z oburzeniem odparła: „ale przecież mówiłam o nazistach”.
- Pamiętajmy, że to szersza sprawa. Niemcy to kraj, który rządzi Unii Europejskiej, który uchodzi za potęgę pioniera, przewodnika. Dla wielu ludzi, którzy są sformatowani w tej rzeczywistości, jest bardzo trudne, aby to słowo „Niemcy” łączyć z ludobójstwem. Dlatego uciekają się do nazizmu. To stało się niezwykle wkorzenione. Niemal jak odruch bezwarunkowy. Słowo „niemiecki” ma mieć wyłącznie dobre skojarzenia. Wobec tego, każdy będzie się krygował, kręcił, jąkał żeby tylko nie użyć słowa „niemiecki” w odniesieniu do Auschwitz czy do ludobójstwa, czy do II wojny światowej
- mówił dalej.
Jak dodał, „to również efekt dość skutecznej polityki niemieckiej propagandowo-historycznej”.
- Pani Roberta Metsola w rozmowie prywatnej przyznała mi później, że mam rację. Przyznała: „powinnam była użyć słowa „Niemcy””. Może pani Ursula von der Leyen też miała taką refleksję. Nie wiem. Zapytam przy okazji
- przyznał na koniec.