Na środę przed Sądem Okręgowym w Warszawie zaplanowano rozpoczęcie procesu ws. rzekomych nadużyć w związku z dysponowaniem Funduszem Sprawiedliwości. Na ławie oskarżonych zasiądzie 6 osób, w tym ks. Michał Olszewski oraz dwie byłe urzędniczki ministerstwa sprawiedliwości. Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany przez Zespół Śledczy nr 2 Prokuratury Krajowej na początku lutego br.
Sformułowane w nim zarzuty dotyczą głównie rzekomych nieprawidłowości związanych z przyznaniem w 2020 r. dotacji dla fundacji Profeto, która przeznaczona była na budowę ośrodka „Archipelag” dla osób pokrzywdzonych przestępstwem.
Śledczy zarzucają oskarżonym popełnienie tzw. przestępstw urzędniczych, ale także poświadczanie nieprawdy w celu przywłaszczenia mienia znacznej wartości. Ks. Olszewskiemu oraz dwóm urzędniczkom - Urszuli i Karolinie postawiono także kuriozalny zarzut... udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a duchownego oskarżono ponadto o pranie pieniędzy.
Wydumane zarzuty
Zdaniem obrońcy byłej zastępcy dyrektora Departamentu Funduszu Sprawiedliwości pani Karoliny proces ten “w ogóle nie powinien ruszyć”.
- Uważam, że zarzuty są wydumane i żaden z nich w mojej ocenie nie zasługuje na to, aby stały się podstawą postanowienia o przedstawieniu zarzutów, a co dopiero aktu oskarżenia
- powiedział portalowi Niezależna.pl adw. Adam Gomoła.
- Ale tu jest też inna kwestia dotycząca tego w jakim momencie czasowym ten proces rusza, w jakim momencie doszło do skierowania aktu oskarżenia. Pamiętamy, że doszło do tego na przełomie roku 2024/2025. I moim zdaniem nie było przypadkiem to, że wyłączono akurat ten wątek do odrębnego postępowania i że wyłączono ten wątek w okrojonym zakresie i że zakresem tego aktu oskarżenia nie objęto głównej osoby, która jest w tej sprawie świadkiem oskarżenia, czyli pana Tomasza Mraza - członka zorganizowanej grupy przestępczej, który na ławie oskarżonych nie zasiada i który we wszystkich tych wyłączonych wątkach, czy to dotyczących ks. Olszewskiego i urzędniczek, czy to dotyczących Dariusza Mateckiego czy Michała Wosia jest świadkiem i tylko świadkiem - tłumaczył prawnik.
Proces kadłubowy
Zaznaczył, że mamy w tej sytuacji do czynienia z procesem, w którym sądzi się “część tzw. grupy przestępczej”, a wątki dotyczące osób, które wedle prokuratury miały tą grupą kierować - tu wskazał na b. ministra Zbigniewa Ziobro - są prowadzone w formie śledztwa.
- Powstaje więc pytanie o sens prowadzenia tak kadłubowego i częściowego postępowania. To jest sytuacja moim zdaniem niedopuszczalna. I nie mówię tak dlatego, że ja sobie tak uważam, tylko dlatego, że przepisy Kodeksu postępowania karnego są tak skonstruowane – a mówię tu o art. 34 Kpa – że sprawy osób, których czyny ściśle się ze sobą wiążą powinny być połączone we wspólnych wątkach
- wyjaśnił mec. Gomoła.
Podkreślił, że w jego ocenie “nie było żadnych podstaw, poza politycznymi do tego, aby tak bardzo spieszyć się z wyłączeniem wątków dotyczących ks. Olszewskiego i urzędniczek i aby obejmować te wątki (zresztą nie całe) aktem oskarżenia w sytuacji, kiedy jednocześnie badane są przez prokuraturę kolejne czyny i kolejne osoby, które się z tymi czynami usiłuje wiązać”.
Katechizm postępowania karnego
- To się powinno obejmować razem - to jest “katechizm” postępowania karnego. Chyba, że są jakieś specjalne okoliczności, które każą w tym, a nie innym momencie czasowym kierować sprawę do sądu, jak np. długotrwały areszt. Bo niekiedy faktycznie tak jest, że jeżeli jest stosowany bardzo, bardzo długi areszt wobec danej osoby, to prokurator spieszy się, żeby tą sprawę do sądu skierować i żeby ta sprawa miała priorytet
- zaznaczył.
Adwokat zwrócił jednocześnie uwagę, że decyzja o wyłączenie tych wątków i o skierowaniu częściowego aktu oskarżenia do sądu zapadła już po uchyleniu aresztu wobec ks. Olszewskiego i urzędniczek. - Więc ta jedyna podstawa, na którą mógł się powołać prokurator w ogóle odpadła - ocenił.
- W mojej ocenie chodziło tylko o to, żeby pokazać przed opinią publiczną efekty działania Zespołu Śledczego nr 2, że “proszę jacy jesteśmy skuteczni, skierowaliśmy akt oskarżenia, czyli proces rozliczeń trwa”. Ale z takim efektem jaki widzimy, że mamy sprawę kompletnie moim zdaniem nieprzygotowaną organizacyjnie, być może także w zakresie składu orzekającego, bo wiele wskazuje na to, że mamy tu do czynienia z niewłaściwą obsadą sądu. To są kwestie, które chcemy dopiero przedstawić na rozprawie, ale te kwestie dotyczące składu już mocno rezonują - podsumował Adam Gomoła.