- To przerażające, że na cztery miesiące przed wyborami zmienia się reguły gry - ocenił przegłosowanie w Sejmie ustawy "incydentalnej" obywatelski kandydat na prezydenta Karol Nawrocki. Zgodnie ze zmianami, o ważności wyborów zadecyduje 15 najstarszych stażem sędziów Sądu Najwyższego. Wśród nich nie brakuje członków PZPR. Co więc jeśli wybory wygra zawodowo walczący z komunizmem prezes Instytutu Pamięci Narodowej? - To uruchamia moją wyobraźnię - stwierdził Nawrocki na antenie Telewizji Republika.
W piątek koalicja 13 grudnia przegłosowała ustawę "incydentalną". Wedle nowych przepisów o ważności wyboru prezydenta w 2025 r. ma orzekać 15 sędziów najstarszych stażem w Sądzie Najwyższym. Sędzia SN Kamil Zaradkiewicz opublikował w sieci listę nazwisk sędziów spełniających to kryterium. Wielu z nich było członkami PZPR, a niemal w komplecie karierę sędziowską zaczynali w PRL.
Wieczorem tego samego dnia decyzję Sejmu skomentował obywatelski kandydat na prezydenta Karol Nawrocki. Wskazał, że "przerażające", że "zmienia się reguły gry na cztery miesiące przed najważniejszymi w Polsce wyborami".
"To pokazuje pewną bardzo niepokojącą tendencję w polskim wymiarze sprawiedliwości, pogłębia tylko kolejny chaos w wymiarze sprawiedliwości, a szczególnie to wskazanie w ogóle narusza trójpodział władzy w jakimś głębszym sensie prawnym, bo to władza ustawodawcza wskazuje konkretnych sędziów do rozstrzygnięcia konkretnej sprawy. No to nie brzmi tak, jak w państwie demokratycznym"
Nawrocki odniósł się też do faktu, że o wyborach ma rozstrzygać 15 sędziów najstarszych stażem. No to uruchamia już moją wyobraźnię. Siedzi przed państwem prezes Instytutu Pamięci Narodowej, który swoje zawodowe życie poświęca z jednej strony systemowi komunistycznemu, transformacji ustrojowej, ale też postkomunizmowi - wskazał.
"O prawidłowości tych wyborów będzie decydować 15 sędziów najprawdopodobniej, którzy byli mianowani przez Radę Państwa w czasie, czy stanu wojennego, czy lat 80. - ja nie znam tych życiorysów i ich nie analizowałem na dzień dzisiejszy, ale orzekać będą ci, którzy właściwie byli mianowani przez Radę Państwa, komunistyczny organ sprzed roku 89. a będą musieli orzec, że prezydentem Rzeczpospolitej został prezes Instytutu Pamięci Narodowej. To ma taki swój wymiar jeszcze poza prawny"