W połowie stycznia br. minęły dwa lata od powołania nielegalnej komisji śledczej ds. Pegasusa. Informowaliśmy Państwa wówczas - powołując się na informacje radia RMF 24 uzyskane w Kancelarii Sejmu - działalność gremium kosztowała około 4,5 miliona złotych.
Jak podawano - zdecydowana większość wydatków nielegalnej komisji ds. Pegasusa - ponad 3,1 mln zł - została przeznaczona na różnego rodzaju "umowy eksperckie". Chodzi m.in. o koszty doradztwa naukowego, wynagrodzenia stałych doradców i konsultantów, a także przygotowywanie opinii prawnych, analiz i ekspertyz na potrzeby prac komisji.
Kolejne około 1,4 mln zł pochłonęła tzw. obsługa bieżących prac komisji. W tej kwocie mieszczą się wynagrodzenia asystentów posłów zasiadających w komisji oraz koszty techniczne, takie jak sporządzanie protokołów z posiedzeń i zapisów przesłuchań osób wzywanych przed komisję. Oznacza to, że działalność komisji kosztuje podatników średnio około 200 tysięcy złotych miesięcznie.
Koniec prac. Co znajdzie się w "raporcie"?
Po ponad 2 latach - komisja pod wodzą Magdaleny Sroki zakończyła etap przesłuchań. Jak przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową jeden z jej członków - Witold Zembaczyński (KO) - w tym momencie gremium koncentruje się na analizie materiałów dowodowych zgromadzonych z różnych instytucji. Polityk zaznaczył, że publikacja raportu z prac powinna nastąpić jeszcze w kwietniu.
W tej chwili przygotowujemy raport. Ustalamy, w jaki sposób przekazać informacje jawne, tajne oraz co z całym komponentem ściśle tajnym
– poinformował.
Dodał, że komisja „już praktycznie skończyła przesłuchania” i obecnie pozostaje rozstrzygnięcie, w jakiej formie zaprezentować zgromadzone ustalenia.
Pierwotnie raport miał być gotowy w pierwszym kwartale 2026 roku, jednak termin ten przesunięto m.in. ze względu na dużą liczbę zebranych materiałów oraz ich częściowo ściśle tajny charakter. Zembaczyński dodał, że dokument zostanie podzielony na część jawną, dostępną publicznie, oraz niejawną, przeznaczoną dla ograniczonego grona odbiorców, w tym parlamentarzystów.
"Posłowie mają z urzędu dostęp do tajnych, a więc można zwołać tajne posiedzenie Sejmu i im je przekazać. Ale mamy masę zeznań, dokumentów, dowodów ściśle tajnych, z którymi nie ma możliwości zapoznania całego Sejmu" - stwierdził Zembaczyński.
Jak dodał, najbardziej wrażliwa część materiałów będzie wymagała dodatkowego opracowania. Nie wskazał jednak dokładnie, kto otrzyma dostęp do informacji o najwyższej klauzuli tajności.
"Zasłaniali się immunitetami"
Zembaczyński pochwalił się również "efektami" pracy komisji, informując, że w czasie jej działania, przesłuchano kilkudziesięciu świadków oraz przekazano kilka zawiadomień do prokuratury. Wśród osób, które "mimo wezwań nie stawiły się przed komisją", Zembaczyński wymienił m.in. prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego. Komisja Sroki chciała też przesłuchać Mariusza Kamińskiego, szefa MSWiA i koordynatora służb specjalnych z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, oraz Macieja Wąsika - jego zastępcę w resorcie - bezskutecznie.
- To są te osoby, które zasłaniając się immunitetami, uniemożliwiły państwu polskiemu rozliczenie ich udziału w aferze Pegasusa. Są też osoby, które zasłaniały się zwolnieniami lekarskimi, np. wiecznie chorzy i wiecznie niedostępni dla komisji agenci służb specjalnych. Zbigniew Ziobro próbował, nie udało mu się uniknąć przesłuchania i sam się pogrążył, przyznając się do winy. Natomiast wszystkie te osoby, które uniknęły stawiennictwa, zasłaniając się immunitetem, po prostu postawiły się ponad prawem i de facto udowodniły, że mają coś do ukrycia w aferze, skoro nie chcą stanąć i zeznawać
- stwierdził Zembaczyński.
TK uznał komisję Sroki za nielegalną
Nielegalna komisja śledcza ds. Pegasusa została powołana 17 stycznia 2024 roku. Jej zadaniem jest badanie, czy stosowanie oprogramowania inwigilacyjnego Pegasus przez rząd, służby specjalne i policję w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości było zgodne z prawem. Komisja ma również ustalić, kto odpowiadał za zakup Pegasusa oraz podobnych narzędzi dla polskich instytucji państwowych.
10 września 2024 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że zakres działania komisji śledczej ds. Pegasusa jest niezgodny z konstytucją. W uzasadnieniu sędzia Stanisław Piotrowicz wskazał, że uchwała powołująca komisję została obarczona istotną wadą prawną. Zdaniem Trybunału Sejm podejmował decyzję w "niewłaściwym składzie", ponieważ uniemożliwiono wykonywanie mandatów poselskich Mariuszowi Kamińskiemu i Maciejowi Wąsikowi, skazanym prawomocnym wyrokiem sądu.