O 12.00 rozpoczęło się posiedzenie sejmowej Komisji Finansów Publicznych, którego tematem było rozpatrzenie Sprawozdania z wykonania budżetu państwa za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 2024 r. oraz wniosku w przedmiocie absolutorium dla Rady Ministrów. W trakcie głosowania nad sprawozdaniem, przewodniczący komisji, Janusz Cichoń, przerwał nagle obrady.
Sasin: Ta koalicja nie ma większości
- Odbyło się ważne głosowanie na komisji, głosowanie nad sprawozdaniem wykonania budżetu w poprzednim roku, czyli absolutorium dla rządu. Zostało zarządzone głosowanie, to głosowanie się odbyło, wszyscy zagłosowali, a gdy przewodniczący zobaczył wynik tego głosowania na swoim ekranie, gwałtownie krzyknął, że jest przerwa i ogłosił przerwę do 12.30 tylko po to, by ściągnąć nieobecnych posłów koalicji 13 grudnia. Czyli de facto głosowanie, które się odbyło, zostało przez przewodniczącego unieważnione, nie wiadomo na jakiej zasadzie
- powiedział w rozmowie z TV Republika poseł PiS, były wicepremier, Jacek Sasin.
Skandal na komisji Finansów Publicznych. #Koalicja13grudnia przegrała głosowanie, nie podali wyników, a przewodniczący uciekł na przerwę pic.twitter.com/ytDLo2dtMg
— Filip Kaczyński (@FilipKaczynski) July 10, 2025
‼️Skandal‼️ Na sejmowej komisji finansów publicznych koalicja 13grudnia przerwała rozpoczęte głosowanie w sprawie absolutorium dla Rządu Tuska z obawy przed… prawdopodobną przegraną w głosowaniu! Bez żadnej podstawy prawnej!
— Sylwester Tułajew (@Tulajew) July 10, 2025
Trwa przerwa! #Koalicja13grudnia panicznie szuka…
Sasin zapowiedział, że opozycja będzie domagała się ujawnienia wyników głosowania, które się odbyło.
- Mamy do czynienia z sytuacją, że gdy koalicja przegrywa, udaje, że głosowań nie ma. Przewodniczący udawał do końca, że żadnego głosowania nie było, a które głosowanie przecież ogłosił. Zaczynamy żyć w parlamencie, który stał się kompletną fikcją. Wszelkie pozory zostały oddalone. Widać, że ta koalicja nie ma większości, wczorajsze głosowania pokazały, że w konkretnych sytuacjach koalicja większości nie ma, na komisji podobna sytuacja. Rozumiem, że odpowiedzią na to jest udawanie, że nie odbywają się głosowania. Niech Tusk powie otwarcie, że jego demokracja walcząca nie ma nic wspólnego z demokracją i jest tylko atrapą - dodał poseł.
Jak prezydium komisji tłumaczyło przerwę?
- Ponoć nie zostały dostarczone druki tego sprawozdania, przewodniczący wcześniej odczytał jednak sentencję tego sprawozdania, było jasne, nad czy głosujemy. Zarządził głosowanie, głosowanie się odbyło i nie przeszkadzało mu, że to sprawozdanie w formie papierowej nie zostało dostarczone, aż nie zobaczył na swoim ekranie wyników, które były niekorzystne dla rządzących. Wykorzystano to jako pretekst, by ogłosić przerwę, choć nie można ogłosić przerwy w trakcie głosowania, a już po głosowaniu udawać, że go nie było. Zostały złamane wszystkie zasady i prawo , złożymy protest do Marszałka Sejmu - ocenił Jacek Sasin.
W powtórzonym po przerwie głosowaniu, "za" zagłosowało 22 posłów - a przeciw - 19.
Zandberg: Słabe to było
Taki przebieg zdarzeń przedstawił również lider partii Razem, Adrian Zandberg.
- No słabe to było… Na ekranach poselskich pojawiło się głosowanie nad całością sprawozdania. Posłowie oddali głosy. Nagle prezydium, w trakcie głosowania, uznało, że to głosowanie anuluje - ocenił w rozmowie z TV Republika.
Stwierdził, że Razem zastanowi się nad skargą do marszałka Sejmu.
- Pewnie zwrócimy się do marszałka, ale przede wszystkim chciałbym się zwrócić do prezydium tej komisji: nie wchodźcie w takie buty, bo to jest po prostu kompromitujące. Polacy już raz to widzieli i raz ocenili - dodał Zandberg.
Polityk stwierdził, że powodem przerwy miały być "jakieś zmiany w uchwale".
- Wszystko da się zracjonalizować, ale nie robi się tak, że ogłasza się głosowanie, a nagle się je przerywa, kiedy ktoś odda głos. Wygląda to niepoważnie i jest niepoważne - dodał.
Wipler: To się sypie
Media powinny mieć używanie dzisiaj. Na Komisji Finansów rząd przegrał głosowanie i zrobili przekręt na miarę słynnej „reasumpcji”. To się sypie. Powoli to jest rząd zombie i parlament zombie. Niby chodzą, niby mówią, ale politycznie już nie żyją. I wiedzą o tym
- stwierdził w mediach społecznościowych poseł Konfederacji, Przemysław Wipler.