1,5-minutowe oczekiwanie Tuska w Sali Białej im. Lecha Kaczyńskiego Pałacu Prezydenckiego, pod portretem śp. prof. Lecha Kaczyńskiego też raczej nie było zbytnią potwarzą dla premiera. Karol Nawrocki, zgodnie z panującymi z najwyższym urzędzie zwyczajem został zapewne poinformowany, że Donald Tusk na spotkanie przybył punktualnie i zszedł na dół ze swojego gabinetu.
Przez mniej więcej 90 sekund Tusk nerwowo uśmiechał się do operatorów, wykonywał nietypowe gesty. Poradnik dla szefa rządu przygotowała poseł Lewicy.
„Staram się za często nie nawiązywać do swojej roli jako rzeczniczki, ale to sytuacja aż woła o PR-owe skomentowanie od strony socjotechniki” - rozpoczyna Anna Maria Żukowska.
„Z dwojga złego zalecam taktyczne spóźnienie […] niż dreptanie w kółko, nerwowe zerkanie na zegarek, mimo że ten stoi za nim i pokazuje minutę po 12.00, drapanie się po brodzie, ciumkanie, skubanie końcówki krawata, smyranie się za ucho” - radzi premierowi.
„Co zatem należy zrobić, kiedy musicie czekać, a jesteście bacznie obserwowani? Jak czekać jak sigma i ze stylem?” – pyta retorycznie i podrzuca kilka wskazówek:
- Nie spoglądać na zegarek (no, chyba że po pół godzinie);
- Jeżeli w pomieszczeniu są jakieś dzieła sztuki - obrazy, rzeźby - możecie na chwilę zawiesić na nich wzrok. Po to też one są, żeby móc na moment zająć uwagę i czas gości;
- Dupnąć sobie wygodnie na dostępnym meblu, w miarę możliwości dopasować go do siebie, np. lekko przesuwając, zmieniając kąt względem kamer czy stołu. Oczekują stojąc* to stangreci i służący w liberii. Goście zasiadają;
- Przekrzywić lekko stroik z kwiatami lub dzbanek z mlekiem - ta i poprzednia strategia (może nie wszystkie naraz) pokazują, że czujecie się swobodnie w danej przestrzeni i ją symbolicznie bierzecie w posiadanie;
- Uśmiechnąć się do kamery;
- Siedzieć prosto i nie manipulować niczym dłońmi. Starać się panować nad mimiką i nie okazywać zdenerwowania, ale też znudzenia. Po nadejściu gospodarza wstać nienerwowo, ale z uśmiechem i leciutkim ociąganiem. Nie koncentrować się na uładzeniu własnego ubioru po zmianie pozycji (zaraz znów będziecie rozpinać ten guzik marynarki!), tylko na spojrzeniu prosto w twarz gospodarzowi.