Zmasowana fala fałszywych alarmów, wywołująca interwencje policji, straży pożarnej czy pogotowia, dotknęła Telewizję Republika i jej dziennikarzy. Policjanci weszli do domu prezesa TV Republika Tomasza Sakiewicza, skuwając kajdankami jego asystentkę. Policja poinformowała, że w sprawie fałszywych alarmów zatrzymano 53-letniego mężczyznę, lecz zwolniła go, twierdząc, że doszło do kradzieży jego danych i jest on w tej sprawie kolejnym pokrzywdzonym. Kolejnym, bo dwaj youtuberzy twierdzą, że od dłuższego czasu to ich dane wykorzystywane są do wywoływania fałszywych alarmów.
- W weekend okazało się, że do jednego z takich ludzi policja wjechała i zarekwirowała mu sprzęt, ponieważ ci, którzy organizują akcję przeciwko nam, użyli jego danych. A policja wiedząc, że ten człowiek jest poszkodowany od kilku lat w takiej sprawie, traktuje go jakby był sprawcą. To coś po prostu niebywałego - powiedział dyrektor programowy TV Republika Michał Rachoń w swoim poniedziałkowym porannym programie.
W rozmowie z Michałem Rachoniem były premier Mateusz Morawiecki (PiS) przypomniał też, że ofiarą ataków padł również Sławomir Mentzen z Konfederacji. To z jego numerów "zamawiano pizzę" w środku nocy.
W związku z tym co robi policja? Co robi ABW w takiej sytuacji? To wymaga natychmiastowej interwencji, ale wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że poważne czynniki rządowe mogły wiedzieć już od kilku dni o takiej akcji i zamiast zabrać się za nią z podwiniętymi rękawami, to robiły sobie żarty i eskalowały w ten sposób, zachęcając być może "grupy ze wschodu".
– powiedział Morawiecki.
Kto jest zleceniodawcą? Dlaczego reakcja służb była taka późna? Dlaczego pozwolono na atak na niewinnych, pokrzywdzonych? - pytał były szef rządu.
Czy zlokalizowanie człowieka, który fałszywie zawiadamia służby to rzecz, która przekracza możliwości służb specjalnych? Zdaniem Morawieckiego, nie powinno mieć to miejsca. Wiceprezes PiS wskazał, że może to zająć dłużej niż 24 godziny, ale przy odpowiednim zaangażowaniu służb i środków można do tego dojść bez nękania niewinnych ludzi.
Patrzę na to jak na skoordynowaną akcję, która ma uderzyć w jedną z najważniejszych swobód obywatelskich naszej cywilizacji, czyli wolne słowo, zdolność do prezentacji swoich własnych poglądów. Nie ma co ukrywać, że wasza stacja jest jednym z najważniejszych ośrodków jeszcze utrzymania wolnego słowa w Polsce i to, co się dzieje, ma nękać was, waszych redaktorów, ludzi którzy są związani z wami i dlatego też podjąłem taką decyzję, żeby zrobić skoordynowaną akcję protestu, na poziomie europejskim, przeciwko temu, z pozycji przynajmniej taką, jaką mogę wykorzystać, czyli szefa EKR
– stwierdził Mateusz Morawiecki.