Multi-kulti w Lublinie
W nocy z soboty na niedzielę w jednym z lokali gastronomicznych przy lubelskim deptaku doszło do awantury między dwoma mężczyznami: Polakiem, mieszkańcem Lublina, a 41-letnim obywatelem Zimbabwe. Obcokrajowiec zaatakował Polaka, uderzając go w głowę szklanką z piwem, którą trzymał w ręce.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Poszkodowany mieszkaniec Lublina, został przetransportowany do szpitala, gdzie założono mu szwy na rozległą ranę głowy. Badania wykazały też obrażenia w obrębie rdzenia kręgowego, które mogą wymagać dalszej diagnostyki i leczenia.
Policja wprawdzie zatrzymała napastnika i przeprowadziła z nim czynności, jednak ich efektem było zakwalifikowanie ataku jako czyn o niskiej szkodliwości, wywołujący niski uszczerbek na zdrowiu (z art. 157 par. 2 Kodeksu karnego) zagrożony grzywną, ograniczeniem wolności lub karą do 2 lat więzienia. Mundurowi nie skierowali wniosku o deportację sprawcy.
Występek o charakterze chuligańskim
W sprawie zajścia i jego kwalifikacji prawnej interwencję u komendanta miejskiego policji w Lublinie podjął wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak. Poseł PiS Michał Moskal skierował natomiast do ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego interpelację “w sprawie bardzo pobłażliwego potraktowania agresora z Zimbabwe” przez lubelską policję.
W poniedziałek Dziennik Wschodni poinformował o wydaleniu 41-letniego obywatela Zimbabwe z Polski. - Przestrzegam kierownictwo policji, zwłaszcza Komendę Miejską Policji w Lublinie przed nieuzasadnioną pobłażliwością wobec przestępczości cudzoziemskiej w Polsce. Każdy przykład takiej ,,łagodności” będzie powodem interwencji i będzie nagłaśniany - napisał Michał Moskal w mediach społecznościowych.
Poseł zaznaczył, że “gdyby nie presja społeczna ten bandyta nadal byłby w kraju i stanowił zagrożenie dla Polaków”.
🚨Presja ma sens! Bandyta z Zimbabwe, który zaatakował mieszkańca @Miasto_Lublin ma być deportowany!🚨
— Michał Moskal (@Michal_Moskal) June 8, 2026
Przypomnijmy, uczestnik Africa Day w @Miasto_Lublin upił się i zaatakował mieszkańca Lublina szklanką. Poszkodowany musiał być hospitalizowany, ma olbrzymią ranę z tyłu głowy,… pic.twitter.com/NXkeVHthsL
Konsekwentnie deportować
Lider Ruchu Obrony Granic Robert Bąkiewicz komentując te informacje w rozmowie z portalem Niezależna.pl zwrócił uwagę na sytuację panującą na zachodzie Europy. - Policja, służby są tam “tresowane” do tego, żeby w sposób wyjątkowo łagodny traktować obcokrajowców - zaznaczył.
Wyraził w tym kontekście zdziwienie początkową reakcją lubelskiej policji, która oceniła bandycki atak jako czyn o małej szkodliwości, który miał wywołać jedynie znikomy uszczerbek na zdrowiu poszkodowanego Polaka. - To co powinno się stać? Powinien głowę stracić? Być może dopiero wtedy uznano by to za wystarczający argument do tego, żeby wobec tego człowieka zastosować deportację, wydalenie z Polski. To mogło się skończyć nawet śmiercią poszkodowanego. I to, że policja na początkowym etapie była tak wyjątkowo łagodna jest wstrząsające - ocenił nasz rozmówca.
- Wszelkie przypadki obcokrajowców, którzy w Polsce mieszkają i dokonują jakichkolwiek przestępstw, nawet drobnych, powinny kończyć się bezwzględną deportacją. Tylko jednoznaczne potraktowanie tych spraw w taki sposób będzie ewentualnie broniło nas w przyszłości przed tym, z czym mamy do czynienia na zachodzie Europy – czyli z rosnącą przestępczością migrantów
- tłumaczył lider ROG.
Pytany o początkowy brak wniosku o deportację sprawcy i niezdecydowanie policji podkreślił, że “ten kto rządzi w Polsce ten decyduje w jaki sposób ma się ona zachowywać”. - Rządzi Donald Tusk, a on i jego rząd jest przychylny dla imigracji, bo realizuje pewne postulaty europejskiego i niemieckiego establishmentu, który chce multikulturalizm wykorzystywać do wynaradawiania Polaków - podsumował Robert Bąkiewicz.