Był premier Mateusz Morawiecki założył Stowarzyszenie Rozwój Plus. Wśród jego członków ma być już ponad 50 osób. Na liście znalazły się nazwiska posłów i europosłów, a także polityków związanych z rządem byłego premiera. W czwartek wieczorem kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości spotkało się, by przedyskutować sytuację. Po udziale w rozmowach Morawiecki udzielił wywiadu Telewizji Republika.
"Służyć to ma temu, aby obecnemu rządowi zadawać jeszcze bardziej niewygodne pytania, żeby pokazać się jako opozycja jeszcze bardziej merytoryczna, taka, która naprawdę dąży do zbudowania programu, który zainspiruje Polaków. Tutaj świetną robotę robią różni nasi koledzy [...] W jedności jest siła, ja oczywiście też to jak najbardziej podkreślam, jak najbardziej potwierdzam, natomiast chcemy obsługiwać, że tak powiem, różne wrażliwości"
– mówił o swoim stowarzyszeniu Morawiecki.
Jak podkreślił, jego inicjatywa nie ma na celu rozłomu partii. - Ja jestem absolutnie za tym, żebyśmy grali tutaj wszyscy do jednej bramki. W każdej drużynie są czasami indywidualności. To czyni te drużyny pięknymi - powiedział.
Wiceprezes PiS wymienił liczne - jego zdaniem - negatywne działania obecnego rządu i podkreślił, że członkowie jego stowarzyszenia "chcą to wszystko punktować". - Ludzie Prawa i Sprawiedliwości, którzy znają się na tych rzeczach, będziemy coraz mocniej, coraz bardziej merytorycznie punktować ten rząd i właśnie merytoryczna, mocna opozycja, to jest koszmar dla Donalda Tuska. Będziemy dla niego koszmarem - powiedział.
"Ono [nowe stowarzyszenie] będzie służyło Prawu i Sprawiedliwości w zwycięstwie wyborczym w 2027 roku, żeby punktować, wynajdować te miejsca w działaniach tego rządu, które wymagają merytoryki, wymagają ciężkiej pracy"
– oznajmił.
Morawiecki kontynuował: "my często jesteśmy na prawicy karmieni takim zaśpiewem, taką narracją, że nie ma żadnego centrum. Nie ma centroprawicy, nie ma centrolewicy. Jest tylko prawica i lewica i mityczne centrum. Otóż właśnie Magyarowi, temu nowemu zwycięzcy na Węgrzech, to mityczne centrum dało zwycięstwo".
"A kto dał zwycięstwo Donaldowi Tuskowi w '23 roku? Czy Tusk wygrał z PiS? Nie. Mieliśmy 35,5 proc."
– podkreślił.
Jak wskazał, "prezydent Nawrocki ma potężne poparcie wśród młodych ludzi, ponad 65 proc." a "PiS ma poparcie na poziomie 11-13 proc., 9 proc.". - No to coś tu jest chyba nie tak, prawda? Skoro pan prezydent, językiem naprawdę wspaniałym, potrafił dotrzeć do nich, do młodych ludzi, a my jakoś nie potrafimy, chcę pomóc w tym. Może chociaż odrobinę pomożemy, może odrobinę ten wskaźnik poparcia u młodych z 13 proc. przesuniemy na, nie wiem, na 16-17 proc., wskaźnik poparcia dla PiS z 18-19 proc. w wielkich miastach przesuniemy na 22-23 proc... To będzie już wielki uzysk dla nas ogólnie w wyborach - oznajmił.