Referendum ws. odwołania Aleksandra Miszalskiego (KO) z urzędu prezydenta oraz ws. odwołania Rady Miasta Krakowa ma się odbyć 24 maja. Zgodnie z przepisami koszty referendum lokalnego pokrywa się z jednostki budżetu samorządu terytorialnego, którego ono dotyczy.
„Opierając się na kosztach ostatnio przeprowadzonych wyborów, oszacowaliśmy że referendum będzie kosztowało 4 mln złotych” - poinformowała Dominika Jaźwiecka-Bujalska z biura prasowego magistratu.
- Pieniędzy na referendum szukamy i musimy znaleźć. Mam nadzieję, że rada miasta na najbliższej sesji te pieniądze znajdzie – powiedział Miszalski, pytany o to, jak będą wyglądały przesunięcia środków w budżecie miejskich w związku z kosztami referendum.
Prezydent dodał, że gdyby doszło do jego odwołania, to koszt wyborów nowego prezydenta, przy założeniu że byłby dwie tury - pierwsza w sierpniu, druga we wrześniu – wyniósłby ok. 8 mln zł. Zaznaczył jednak, że za organizację wyborów odpowiadałaby już Państwowa Komisja Wyborcza (PKW). Zgodnie z przepisami koszty wyborów przedterminowych są pokrywane z budżetu państwa.
- Krakowianie, krakowianki sami muszą ocenić, czy to jest wydatek sensowny – stwierdził Miszalski. Tu jednak wszystko jest jasne: zbierając odpowiednią liczbę podpisów, mieszkańcy uznali, że magistrat powinien ponieść taki koszt.