W piątek portal Niezalezna.pl ujawnił, że bohater głośnych publikacji o aferze w Szpitalu Południowym w Warszawie, lekarz Dawid Kacprzyk, jest obecnie zatrudniony w Centrum Medycznym w Jaktorowie. Nasz reporter próbował z nim porozmawiać po ośmiogodzinnym dyżurze, lecz Kacprzyk nie był rozmowny - pospiesznie odjechał z miejsca pracy.
Jak się okazuje, sprawę młodego lekarza śledzi całe środowisko medyków. Nie brakuje zaskoczenia tym, że Kacprzyk znalazł pracę w Jaktorowie po tym, jak wybuchł skandal w szpitalu południowym.
Iwona Kania, zastępca rzecznika prasowego Naczelnej Izby Lekarskiej, mówiła w programie "Jastrząb Show" w Telewizji Republika, że sytuacja związana z Dawidem Kacprzykiem mocno ciąży wszystkim medykom.
Na pewno jest to duże obciążenie dla całego środowiska lekarskiego, które spogląda na tę sytuację i zastanawia się, gdzie jest ta sprawiedliwość, gdzie się patrzy na etykę. My również czekamy na to, żeby pion odpowiedzialności zawodowej podjął jakieś decyzje w sprawie pana doktora. Wiemy, że toczy się postępowanie, że ono jest w zaawansowanym etapie.
– wskazała.
Dawid Kacprzyk jest obciążeniem dla środowiska lekarskiego? - dopytał Sławomir Jastrzębowski.
- Nie jestem wyrocznią. Uważam, że to co się dzieje tu i teraz, świadczy bardzo źle o panu doktorze, o tym jak wykonywał zawód. Nawet patrząc tylko na płaszczyznę pojawiania się w kilku miejscach na raz. To po prostu nieuczciwe, to kłamstwo i to obciąża wszystkich lekarzy, którzy pracują uczciwie - stwierdziła Kania.