Dziś o godz. 17 ma rozpocząć się posiedzenie Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości, podczas którego władze ugrupowania mają rozstrzygnąć o przyszłości polityków związanych ze stowarzyszeniem Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Sprawa dotyczy ponad 30 parlamentarzystów, którzy nie podporządkowali się decyzji kierownictwa partii nakazującej rezygnację z działalności w stowarzyszeniach prowadzących aktywność polityczną.
Jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia o sytuację w PiS został zapytany na antenie Telewizji Republika Michał Dworczyk. Europoseł związany z grupą byłego premiera podkreślał, że nadal wierzy, że zostanie osiągnięte porozumienie.
Mam nadzieję, że nadal będę członkiem Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ przez 24 lata, zarówno jako samorządowiec, później poseł na Sejm, członek rządu, jak i poseł do Parlamentu Europejskiego, starałem się realizować program Prawa i Sprawiedliwości oraz być wiernym wartościom, które legły u podstaw naszej formacji politycznej. Nie mam poczucia, żebym zrobił cokolwiek, co uzasadniałoby konieczność usunięcia mnie z partii. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Wiem, że podobnie myślą moi koledzy, którzy są w Prawie i Sprawiedliwości nawet od ćwierć wieku, a jednocześnie należą do stowarzyszenia Rozwój Plus
– oznajmił.
Dworczyk przekonywał, że działalność w stowarzyszeniu Mateusza Morawieckiego nie powinna być traktowana jako wystąpienie przeciwko partii ani jako powód do wykluczenia jej członków.
Gdyby doszło do tego, że zostaniemy wyrzuceni z Prawa i Sprawiedliwości, trudno sobie wyobrazić, żeby w polskim Sejmie funkcjonowało około 40 niezrzeszonych parlamentarzystów. Zapewne powstałby więc klub parlamentarny
– dodał.
Europoseł zastrzegł jednak, że rozmowy o tworzeniu nowej formacji są na obecnym etapie przedwczesne. Przekonywał, że politycy Rozwoju Plus nie podjęli ostatecznej decyzji i czekają na rozstrzygnięcie Komitetu Politycznego PiS.
Wskazał też, że członkowie stowarzyszenai wierzą w to, "że nastąpi refleksja i że nadal będziemy mogli być członkami Prawa i Sprawiedliwości". Oznajmił też, iż odczuwa "pewne rozgoryczenie".
Z jednej strony słyszymy argument, że powodem usunięcia nas z Prawa i Sprawiedliwości ma być zaangażowanie w stowarzyszenie. Z drugiej strony Marcin Ociepa również stoi na czele organizacji skupiającej parlamentarzystów i nagle okazuje się, że nie stanowi to żadnego problemu. Trzeba przyznać, że jest to dosyć zaskakujące zróżnicowanie
– mówił polityk.
Europoseł wskazywał też, że "powodem utworzenia stowarzyszenia była chęć powrotu do sposobu funkcjonowania Prawa i Sprawiedliwości z czasów, kiedy wygrywaliśmy wybory w 2015 i 2019 roku".
Prawo i Sprawiedliwość było wówczas bardzo szeroką formacją, która łączyła różne środowiska. Potrafiliśmy stworzyć ofertę przekonującą bardzo wielu Polaków. Dzisiaj mocniej akcentowana jest oferta skierowana do wyborców oczekujących bardziej zdecydowanego i radykalnego przekazu. Podporządkowaliśmy się tej decyzji, ale po pewnym czasie zobaczyliśmy, że nie przynosi ona oczekiwanych rezultatów
– doprecyzował.